recent posts

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty

RECENZJA: NEUTROGENA VISIBLY CLEAR

2017/11/28

RECENZJA: NEUTROGENA VISIBLY CLEAR

Łał, dawno tutaj nie pisałam recenzji produktów, więc musicie mi wybaczyć, ale wyszłam trochę z wprawy. Jak wiecie w całej mojej kosmetycznej karierze stosowałam setki produktów, które miałam nadzieję, pomogą mi w odzyskaniu mojej czystej cery. Jednak nadal się męczę i coś czuję, że problemu się tak szybko nie pozbędę. A odwiedziłam już wiele gabinetów lekarzy- najwidoczniej muszę to przeboleć.

Przez ostatni miesiąc testowałam cała serie kosmetyków marki Nautrogena Visibly Clear i chciałam się podzielić wrażeniami. Otóż może sama pielęgnacja na trądzik mi nie pomogła, za to o wiele lepszy mam teraz stan skory. Najbardziej chyba z całej serii przypadła mi maseczka, która po nałożeniu dawała taki suuuper efekt świeżości. No coś cudownego. Oraz drugim moim ulubieńcem jest krem nawilżający, który przerósł rangą nawet swojego poprzednika z Ziaji. Ogólnie seria pod względem kosmetycznym- 7/10, bo moja skóra jest mięciutka, nie przetłuszcza się, do tego tez produkty nie zapychają, jednak na trądzik mi dała niewiele.


Krem nawilżający- czyli mój ulubieniec z całej serii. Dlaczego? Jest przede wszystkim lekki, łatwo się wchłania, zapewnia nawilżenie przez cały dzień, nie zapychając przy tym porów. Formuła pomaga minimalizować ślady po wypryskach dla zdrowego wyglądu cery. Skóra pozostaje miękka, wyraźnie oczyszczona, a jej koloryt wyrównany. Daje ten efekt zimna, takiego totalnego oczyszczenia. Do tego wiem jak trudno znaleźć krem nawilżający, który nie zapycha naszych porów. Nie jest wodnisty, nie podrażnia skóry, jest naprawdę idealny dla mnie i spełnia wszystkie moje oczekiwania.

Oto kolejny mój ulubieniec, czyli Żel myjący i maska do twarzy 2 w 1. Według opisu ma redukować wypryski już od pierwszego użycia i chronić przed powstawaniem nowych. Skóra po zabiegu powinna być oczyszczona, odświeżona i wyglądać zdrowo. I trudno się nie zgodzić. Od razu po nałożeniu czujemy, że nasza skóra jest przede wszystkim odświeżona. Daje trochę taki efekt mrożenia, co ja bardzo w kosmetykach do pielęgnacji twarzy sobie cenię. Produktu można użyć na dwa sposoby: jako maseczki i żelu myjącego.
Żel myjący: zaczynamy od zwilżenia twarzy wodą, następnie niewielką ilość żelu rozprowadzamy na dłonie i wcieramy w skórę twarzy do powstania piany. Pod koniec spłukujemy obficie wodą.
Jako maseczka: Nakładamy cienką warstwę maseczki na twarz i pozostawiamy na 5 minut. Po upływie czasu spłukujemy wodą, a resztki usuwamy wacikiem. Ja maseczkę stosuję najczęściej razem z moją gąbeczką soniczną, która perfekcyjnie się tu sprawdza przy zdejmowaniu.
Zazwyczaj przy tym produkcie stosowałam maseczkę, ponieważ szczerze maseczki uwielbiam i jestem ich fanką. Także polecam każdej dziewczynie spróbować.


Każdy z tych produktów jest stworzony we współpracy z dermatologami, także cała ta seria posiada beztłuszczową formułę, zawiera kwas salicylowy i jest odpowiednia dla skóry wrażliwej. Zawiera również technologię ClearDefend, która:
→ dogłębnie oczyszcza pory, pomagając redukować istniejące wypryski,
→ nie narusza bariery ochronnej skóry pozostawiając większość naturalnie występujących w niej składników odżywczych, aby skóra była bardziej odporna na powstawanie nowych wyprysków.

Kosmetyki, myśląc ekonomicznie, są bardzo wydajne. Na zdjęciu poniżej możecie zauważyć ich spożytkowanie w ciągu miesiąca przy codziennej pielęgnacji.

Nautrogena nauczyła mnie przede wszystkim systematyczności. Myślę, że stan mojej skóry nie polepszyłby się tak bardzo gdyby nie codzienna pielęgnacja rano i wieczorem. Polecam bardzo Żel do mycia twarzy z pąpeczką, do porannego mycia od razu po wstaniu i wieczornego mycia tuż przed snem. Tonik micelarny zawsze używałam po całej pielęgnacji, albo po zmyciu makijażu i przed nałożeniem kremu nawilżającego. Maseczkę stosowałam na zmianę z peelingiem co wieczór. Myślę, że taki system stosowania był naprawdę dobry, jednak zawsze możecie dopasować wszystko do swojego czasu i potrzeb.


POST NIESPONSOROWANY. RECENZJA JEST MOJĄ OBIEKTYWNĄ OPINIĄ NA TEMAT PRODUKTÓW W NIM PRZEDSTAWIONYCH.

MAKIJAŻ NA JESIEŃ // SZPACHLA SZPACHLA I JESZCZE RAZ SZPACHLA

2016/11/22

MAKIJAŻ NA JESIEŃ // SZPACHLA SZPACHLA I JESZCZE RAZ SZPACHLA


Mam nadzieję, że cieszycie się, że zaczęłam coraz więcej wrzucać na mój kanał na Youtube. Uwielbiam pisać i napewno nigdy się nie rozstanę z tym, co tworzę tutaj. Jeżeli kiedyś zbiorę większą sumę, marzę, aby otworzyć stronę internetową, która będzie taka, jak sobie wymyśliłam w każdym calu. Chciałabym mieć w końcu taką stronę, która będzie mi pozwalała na o wiele więcej rzeczy, będzie panował ład i porządek. Teraz, aby kogoś śledzić trzeba zaglądać na media społecznościowe każde po kolei, co zajmuje o wiele więcej czasu. Mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej zrobić stronę, która będzie godziła każdą z tych rzeczy.
Wracając jednak do tematu, co sądzicie o nowym fimiku? Ps. wiem, że moje włosy momentami świecą na zielono ;) Po raz drugi raz w życiu robiłam narrację do filmiku, także będę wdzięczna za wyrażenie zdania na ten temat, miło widziane są komentarze z poradami, co robić, aby było lepiej.
Filmik jest dla Was, mam nadzieję, że w końcu w mojej skrzynce na wiadomości będzie mniej pytań o podkład, jakiego używam. Polecam również True Much z Loreala oraz Maybelline Dream Velvet.

Bluzka, którą mam w filmiku - KLIK

Do zobaczenia już niedługo,

Ola

♡ LOVELY BLONDE ♡

2016/06/17

♡ LOVELY BLONDE ♡













Blond! Za czy przeciw? Już od dawna chciałam się zebrać i przefarbować w taki sposób na taki kolor. Jak dobrze, że są peruki! Swoją mam ze strony UniWigs.com i jestem w niej zakochana- totalnie. Przyszła do mnie w środę rano i od razu się wzięłam do roboty. Po otworzeniu od razu zostałam mile zaskoczona. Była bardzo starannie zapakowana, a w gratisie dostałam specjalny czepek oraz specjalną szczotkę do syntetyków. Peruka jest bardzo starannie wykonana, a cieńka siateczka do której przymocowane są włosy, daje możliwość na naturalne wykonanie przedziałka, które na pierwszy rzut oka pozwala myśleć, że włosy są naturalne. Minusy? Przez długość, włosy są bardzo ciężkie, co na początku daje poczucie dyskomfortu, jednak po pewnym czasie da się przyzwyczaić. Dziwne uczucie jest głównie dla ludzi o podobnej długości włosów co ja- do ramion. Tyle centymetrów syntetyku jest czasami problematyczne, jeżeli chodzi o wykonywanie niektórych czynności. Peruka raczej nie ma skłonności do plątania, a za częste czesanie szybko niszczy włosy. Ja jednak ze swoich jestem baaardzo zadowolona. Przesyłka szła do mnie z USA półtora tygodnia kurierem, dostarczona prosto do drzwi. Ocena ogólna? SUPER♡


ocena 8,5/10

Obstawiam, że o wiele częściej będziecie mnie w niej widzieć na snapchacie i instagramie. Jestem zakochana w nowym kolorze. Zastanawiam się naprawdę poważnie czy nie rozjaśniać... CO SĄDZICIE?♡

Look:

Peruka UNIWIGS // Bluza H&M // Spódniczka LOLITAKAWAIISHOES // Skarpetki NEW LOOK // Buty SHEIN // Torebka LYDC LONDON // Biżuteria LILOU

Miejsce/Place:

Wzgórze Zamkowe/Castle Hill
Kielce

☼ JEST OK BYĆ SOBĄ ☼

2016/03/28

☼ JEST OK BYĆ SOBĄ ☼

Cały tekst do tego posta miałam ułożony w głowie już o wiele wcześniej, gdyż o wiele wcześniej chciałam z nim wystartować. Jednak w tym momencie, kiedy przyszło mi do pisania, nie mam pojęcia od czego chciałabym zacząć. Mam nadzieję, że dobrze wyjdzie w praniu i przekażę Wam to co miałam do przekazania już dawno.
Więc najlepiej zacznijmy od początku...


Od kiedy pojawiłam się na Social Media różnego rodzaju zawsze starałam się pokazać od tej najlepszej strony. Zawsze perfekcyjnie umalowana, ubrana w idealną stylizację, zdjęcia z tego lepszego profilu, a jak poza w lustrze, to tylko tak, aby widniały same moje atuty. Zebrałam na swoim wizerunku szersze pole odbiorców i w pewien sposób byłam z tego dumna. Pierwsze tysiące na Snapchacie, czy Instagramie, setki lajków pod zdjęciami i odpowiedziami na asku. Miałam niezłą zabawę. Lecz w pewnym momencie zaczęło mi czegoś bardzo brakować. Coś co widzieli moi znajomi, co widziała moja mama. W pewien sposób uciekałam do internetu z moją wyidealizowaną osobowością. Starałam się być kimś innym. Zostawiałam swoje kompleksy za sobą, zostawiałam kłótnie z przyjaciółmi, zostawiałam wszystko to, czego nie chciałam przyjmować do siebie, bo przecież w internecie ludzie tego nie widzą. Tam czułam się bezpieczna, a przecież każdy z nas lubi czuć się bezpiecznie. Jesteśmy ludźmi i chociaż bardzo chcielibyśmy się od siebie różnić, niektórych rzeczy się nie da zmienić. Zgubiłam w tym wszystkim samą siebie. 


Większość ludzi patrząc na mnie i mój szeroko pojęty optymizm myślała sobie, że nie mam kompleksów, nie mam problemów, mam idealne życie bo przecież cały czas się uśmiecham. Wszyscy byli w błędzie. Byłam mocno zakompleksioną laską, która chciała w sobie tak wiele zmienić. Najtrudniej jest zaakceptować siebie. Potem pójdzie z górki. Ważne, aby czuć się dobrze sam ze sobą. Owszem, ja też do tej pory staram się walczyć ze swoimi niedoskonałościami, wadami, które nie przychodzi mi zaakceptować.

"Zaakceptuj to czego nie możesz zmienić. Zmień to czego nie możesz zaakceptować."

Zaczęłam walkę z samą sobą. Hasło, które widnieje nad tekstem to właśnie moje motto, którym kieruję się już od ponad roku. A znalazłam to pewnego wieczoru, kiedy przeglądałam Tumblr (czasem te niby nieprzydatne portale się przydają) totalnie bez celu. Zaczęłam pokazywać w internecie stopniowo, moją twarz bez makijażu. Ludzie zareagowali na to wielką chmarą screenschotów. Zaczęły się sypać komentarze typu "unfollow', "weź tą zapryszczałą mordę gdzieś indziej", "o fuj, właśnie jadłam obiad, a jak zobaczyłam ciebie, to od razu z niego zrezygnowałam", "wolałam twoją nienaturalną stronę", "jak można tak wyglądać". Nie życzę nikomu, aby miał problemy z cerą, problemy z wagą, problemy z brakiem akceptacji siebie. Lecz karma wraca, a okres dojrzewania to straszna szuja. Z początku brałam te komentarze do siebie. Większość ludzi z początku kiedy spotyka się z szerszą publicznością zawistnej bandy kretynów przyjmuje "hejty" (bardzo nie lubię używać tego określenia) do siebie. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że czasem takie sytuacje odprowadzają do depresji, a nawet katastrofy. Myślę, że większość pamięta historię młodej dziewczyny, która popełniła samobójstwo przez obraźliwe komentarze na Tumblr oraz kolejnej na asku. W moim przypadku "hejty" stały się ogromną motywacją. Chciałam pokazać wszystkim, że jestem silną dziewczyną i na przekór im będę dalej prowadzić swoją działalność. Powiedziałam sobie, że tym razem się nie poddam. A nauczyła mnie tego... szkoła oraz ludzie, którzy do niej chodzili. To jedna z tych nielicznych rzeczy, których szkoła mnie w zasadzie nauczyła. Nie wspominałam chyba o tym wcześniej szerzej, ale tak. Byłam prześladowana w podstawówce przez swoje rówieśniczki, w gimnazjum również miałam problemy z (niektórych to zdziwi, niektórych nie) z dziewczętami. I dawałam się traktować jak *ekhm* szmatę, popychadło, jak ktoś bez własnego zdania. Było bardzooo dużo sytuacji, kiedy bałam się chodzić do szkoły, kiedy moja mama musiała interweniować, ale oczywiście dyrekcja i grono pedagogiczne uważało, że nic się nie dzieje. Uznałam, że teraz nie dam się tak traktować. Nie poddam się i będę robiła w życiu to co będę chciała. Będę sobą do samego końca. Bo jest OK być sobą.

"Nigdy nie będziesz szczęśliwy, dopóki siebie nie zaakceptujesz" 
-Ellie Goulding


Większość ma problemy z cerą- nie bój się wyjść bez makijażu. To nie zależy od nas. Nie ty decydujesz kiedy wyjdzie Ci ten cholerny pryszcz na środku czoła i wyglądasz jakbyś miała od teraz wstęp do Indii. Nie ty decydujesz o tym, że masz innego koloru oczy, nie ty decydujesz, że masz małe oczy, albo jak żaba (jak np w moim przypadku), czy jesteś niski czy wysoki. Zamień wszystko w swój atut. Pomyśl, że nie jedna osoba chciałaby mieć ten krzywy nos, bo Tobie dodaje on uroku. Twoje krzywe nogi są piękne, bo są Twoje. Jesteśmy piękni, ponieważ każde z nas jest inne. Dlatego właśnie tak bardzo kocham ten świat-

"Perfect is to be impefrect."

Różnorodność, to złe i dobre dni, miłości i rozstania, miejsca, których chociażby podobnych, nie ma nigdzie indziej na świecie, wspomnienia, które budujemy każdego dnia, bieda i bogactwo. Nie znajdziesz drugiej takiej osoby, która wygląda tak samo, ma te same wspomnienia, tego samego chłopaka czy dziewczynę, ten sam kod DNA i linie papilarne czy urodziła się w tym samym czasie.



Zaakceptuj to czego nie możesz zmienić. Zmień to czego nie możesz zaakceptować. A o zmianach już dużo pisałam. Jeżeli jeszcze nie czytałeś zapraszam cię do postu #5mscdowakacji i #4mscdowakacji oraz obserwowania całej mojej serii postów motywacyjnych, gdzie głównym celem jest ruszenie dupaska z kanapy i działanie.



Ważne, aby otaczać się ludźmi, którzy będą Cię wspierać. Czasem sami się znajdą, czasem trzeba ich szukać. Wyjdź z domu. Może w kawiarni obok Twojego domu spotkasz swoją przyszłą najlepszą przyjaciółkę, może w autobusie, kiedy kierowca za mocno zahamuje wpadniesz na swojego przyszłego chłopaka. Nie zamykaj się na świat. Bądź sobą, a ludzie to pokochają. Tak właśnie zaczęłam działać, kiedy sama wzięłam się w garść. Pokazuję siebie. Nie wstydzę się swoich niedoskonałości, nie wstydzę się swojej przeszłości, bo w końcu przeszłość należy do przeszłości, nie boję się poznawać nowych ludzi, chociaż przyznam, że czasem ciężko mi się przełamać, ale do odważnych świat należy. Nie każdy musi mnie lubić. Ludziów jak mrówków. W końcu znajdzie się ktoś, kto będzie podzielał Twoje pasje, będzie Cię wspierał w każdej możliwej, nawet głupiej decyzji. Rób to co kochasz, rób to jak chcesz, gdzie chcesz i z kim chcesz (oczywiście nie mówię tu u byciu złodziejem, trzymajmy się rzeczy poprawnych i legalnych). 

Mam nadzieję, że ten post pomógł wielu osobom. Liczę, że będziecie się trzymać i otworzycie na świat, ludzi, rzeczywistość. Udostępniajcie ten post, podeślijcie przyjaciółce, która ma podobne problemy. Nie bójcie się życia i zmagajcie się z jego przeciwnościami. Świat porośnie w bary, jeżeli sami będziecie chcieli je dostrzec. 


Zapraszam Was do poszerzania akcji i ustawiania na swoje zdjęcia profilowe, instagrama, facebooka, czy inne portale społecznościowe zdjęcia w połowie makijażu i tagować #jestokbycsoba oraz #sanswell. Pokażmy wszystkim, że nie obchodzą nas niedoskonałości i wszyscy jesteśmy piękni będąc po prostu sobą. Nie udając nikogo. Z miłą chęcią będzie mi patrzeć na Wasze silne osobowości. 


JEST OK BYĆ SOBĄ.


Instagram @aleksandracedro // Snapchat "aleksandracedro" // Twitter @aleksandracedro

TYLKO 4 MIESIĄCE DO WAKACJI- WŁOSY I CIAŁO- OLEJ KOKOSOWY I PILATES #zarazwakacje

2016/03/02

TYLKO 4 MIESIĄCE DO WAKACJI- WŁOSY I CIAŁO- OLEJ KOKOSOWY I PILATES #zarazwakacje
Hej! Mam nadzieję, że przeczytałeś już mój wcześniejszy post. Tak, ten dwa tygodnie temu, kiedy zachęcałam Cię do wzięcia się za siebie razem ze mną. Jeżeli nie czytałeś, kliknij TUTAJ, a później wróć. Chyba, że jesteś smakoszem i przychodzisz tu z myślą smacznego postu o oleju na kanapki. W sumie też się nie zawiedziesz. Ten wpis będzie wszechstronny.


Mam nadzieję, że Twoje przygotowanie do wakacji idzie równie dobrze jak i moje. Mimo trudu, jakoś daję radę. Nie poddaję się i walczę ze swoimi słabościami, a głównie słabymi mięśniami... 😂
Nadszedł marzec. Jedyne co się zmieniło to to, że mam skończone osiemnaście lat i jestem coraz bardziej zmotywowana. Oczywiście też bardzo wdzięczna, gdyż wspólnie zajęliśmy pierwsze miejsce w głosowaniu SMS w mojej kategorii Styl Życia a ogólnie na Blog Roku 3 przy Gali Twórców. Jestem Wam wszystkim niezmiernie wdzięczna za każdy głos- jesteście niesamowici. Nominacje będą na stronie 11 marca, więc trzymajcie kciuki, abym chociaż dostała szansę na przybycie na Galę. Wasza obecność i wsparcie, jakie mi dajecie jest dla mnie ogromną motywacją i codziennie z coraz większym zapałem otwieram zakładkę Blogger.

Wracając do naszego nowego miesiąca. Teraz zaczniemy się skupiać i totalnie dociskać nasze plany zapisane w lutym. Ja koncentruję się na moich włosach oraz sylwetce, a Ty? 

Do pomocy moim włosom przychodzi Olej Kokosowy. Do mojego pierwszego spotkania z nim doszło przeszło rok temu, kiedy miałam rozjaśniane włosy od spodu, OD SPODU. Jeżeli jesteś ciekawy, zajrzyj do archiwum sprzed roku. Co się teraz z nimi stało? Ścięłam je! Może kiedyś zauważyłeś, że mam niemały ubytek pod spodem głowy, kiedy noszę kucyk. Nie? To akurat dobrze. Niektórzy z początku śmiali się, że wyglądam jak Yolandi, ale z grzywką od drugiej strony 😂 Codzienne stosowanie olejku znacznie poprawiło kondycję moich włosów i mam nadzieję, że i w tym roku mnie nie zawiedzie. Jak? Wystarczy 40 minut na Twoich włosach! Ja zawsze nakładałam koło godziny 20 i wiązałam w koka. Następnie szłam ćwiczyć ok. 40-60 minut. Po treningu wchodziłam pod wieczorny prysznic. Uwierz mi, ze już po paru dniach zauważysz różnicę! Działanie Oleju Kokosowego oczywiście nie ogranicza się tylko do włosów. Nie bez powodu jest uznany za najzdrowszy olej na świecie Znacznie wzmacnia nasz układ immunologiczny, sprzyja utracie wagi zapobiegając otyłości, chroni poszczególne narządy oraz przed chorobami układu krążenia, poprawia wydajność fizyczną jak i pracęjelit, wspomaga wchłanianie wapnia i magnezu, zwiększa sprawność umysłu czy też wytrzymałość mięśni. Można go nałożyć na kanapkę, jak i na buzię,gdyż ma działanie antybakteryjne co sprawia, że cera wygląda młodo i świeżo. Olej kokosowy to prawdziwa studnia bogactwa nasyconych kwasów tłuszczowych: kwas laurynowy, kwas mirystynowy, kwas caprylowy, kwas caprinowy, kwas palmitynowy, kwas stearynowy, kwas oleinowy, kwas linolowy i inne. Jeżeli jesteście z Kielc, polecam mały sklepik zielarski na ul. Małej (idąc od Sienkiewicza do Katedry po prawej stronie po schodkach), gdzie ja zakupiłam swój Olejek. Koszt takiego słoiczka (500ml) to 50zł, za to starcza na bardzo długo. Do tego wszystkiego PIĘKNIE PACHNIE! A jak wiecie, jestem miłośniczką pachnących rzeczy.

Idąc dalej z naszym Marcem potykamy się na ścieżce o nogę pięknej modelki, która zachęca do pracy nad swoim ciałem. Przy okazji podpowiada, że ćwiczy PILATES!



Ćwiczyłam pilates dokładnie rok temu i nie żałuję. Po 3 miesiącach ćwiczeń około 2-3 razy w tygodniu osiągnęłam swój cel i schudłam 6 kg! Oczywiście nie zapominając również o zdrowym odżywianiu się. Przy pilatesie nie ważna jest ilość wykonywania ćwiczeń, ale ich jakość. Pozwala nam na zaprzyjaźnienie się z naszym ciałem, poprawieniem jego elastyczności. Zwiększa siłę mięśni, w szczególności brzucha, dolnej części pleców, bioder i pośladków. Wysmukla sylwetkę i „wyciąga” ciało. Poprawia stabilność kręgosłupa. Stajemy się bardziej świadomi swojego ciała, rozluźnieni i bardziej energiczni. Pilates uczy również prawidłowego, pełnego oddechu, dzięki czemu dotleniamy całe nasze ciało i umysł. Jest idealny dla osób z bólami stawów, kręgosłupa, dla osób z nadwagą lub ograniczoną w inny sposób możliwością do aktywnych ćwiczeń.

Mam nadzieję, że ten miesiąc również przeżyjemy razem, a dwoje głównych bohaterów dzisiejszego wieczoru OLEJ KOKOSOWY oraz PILATES przyniosą Wam oczekiwane efekty. Za miesiąc możecie się spodziewać wpisu z efektami, jakie pomogły mi osiągnąć te oto dwie metody. Pamiętajcie, że tylko systematyczność i wytrwałość dają efekt! Zapraszam na grupę moich czytelników na Facebooku ☆ SANSWELL TEAM ☆, gdzie motywujemy się wszyscy nawzajem i wspieramy. Pamiętaj, aby wpaść na mojego Snapchata ALEKSANDRACEDRO, gdzie będę Wam przypominać i wypominać Wasze marzenia. Dostaniecie też dużą dawkę inspiracji oraz widoczność efektów moich działań. Pamiętajcie, aby na instagramie dzielić się swoimi postępami i tagować zdjęcia #zarazwakacje #sanswell.

A może sam stosowałeś i chcesz się podzielić efektami? Nie krępuj się! Napisz komentarz, zainspiruj i zachęć innych do działania!

Całusy,
Aleksandra

Źródła informacji: ,,Cud olejku kokosowego" Bruce Fife, urodaizdrowie.pl

MILIONY POLEK WARTE ZŁOTA

2016/02/10

MILIONY POLEK WARTE ZŁOTA

Jak już ostatnio wspominałam, uruchomiłam na blogu nową zakładkę "REVIEWS", a żeby nie rzucać słów na wiatr- zaczęłam od teraz! Dziś mam dla Was recenzję dwóch tuszy z kolekcji Volume Milion Lashes od L'oreal Paris. Nie jest to moja pierwsza recenzja ich rzeczy. Parę miesięcy temu mogliście zobaczyć podkład (którego używam aż do tej pory, a ta sama jedna buteleczka starczyła mi aż do końca stycznia) True Match- moja ogromna pomoc makijażowa. Lecz wracając! Szczerze przyznam, że nie miałam nigdy lepszych tuszy do rzęs! Od bardzo dawna używam produktów z tej kolekcji i nie zamierzam przestać. Naturalnie swoje rzęsy mam dość długie, jednak teraz dosięgam z nimi gwiazd!



Najpiękniejsze w mojej pracy (wierzcie, lub nie- w bloga wkładam więcej pracy, niż Lady Gaga kilo mięsa na siebie) są momenty, kiedy ktoś mój wysiłek zauważa. Jest to taka dawka motywacji! taki kopniak w sam środek tyłka, który popycha do przodu i chce się robić więcej i więcej! Niezmiernie dziękuję Zespołowi L'oreal za tak miłe słowa! Szkoda, że w szkole czy pracy takiej megamotywacji nie dostajemy codziennie. Chyba, że jest inaczej, masz?
ps. wybaczcie moje odrosty *ekhem* jutro idę to naprawić




 Jedną z gwiazd dzisiejszego wieczoru jest tusz Volume Milion Lashes EXTRA BLACK. Czy naprawdę jest tak super czarny? Owszem! A do tego idealnie się skupia na przedłużeniu naszych rzęs. Już zaledwie po jednym przeczesaniu włoski stają się wyraźnie dłuższe. Sylikonowa szczoteczka dopasowuje się do kątu nakładania produktu. Jest bardzo wygodna w użyciu.


Drugim skarbem jest Noir Feline by VML. Ten tusz u mnie zdecydowanie skupił się na pogrubieniu. Jest o wiele bardziej rzadki w konsystencji, jednak to tylko ułatwia przeczesywanie. Na zdjęciu niżej po prawej możecie zauważyć, że góra szczoteczki jest wyraźnie wygięta i węższa, tak jak nasze rzęsy, dzięki czemu możemy nią dotrzeć do ostatniej rzęski w kąciku oka z jednej jak i z drugiej strony.



Mnie zdecydowanie do gustu przypadł o wiele bardziej EXTRA BLACK. Jakkolwiek to nie zabrzmi dziwnie, lubię, kiedy czuję moje rzęsy na łuku brwiowym. Szczerze mówiąc, jeszcze nie próbowałam ich zmieszać, ale wciąż mam czas. Zobaczymy co z tego wyjdzie, śledźcie mnie na snapie: aleksandracedro.


A ty masz już swój ulubiony tusz Volume Million Lashes?
Daj znać w komentarzu!

SUNDAY LOOK// MAKEUP TUTORIAL

2015/12/06


Chciałam Wam dzisiaj tak w skrócie pokazać mój niedzielny outfit. Jest dziś jeden z przyjemniejszych dni, które towarzyszą jesieni. Raz na jakiś czas zaświeci radosne słońce. Trzeba się cieszyć i korzystać z chwili. Słońce tak szybko zachodzi, że nie wyrabiam się często ze zdjęciami. Muszę bardziej popracować nad organizacją swojego czasu. Ostatnio każdego dnia, kiedy przychodzę ze szkoły pierwsze co robię, to zabieram się za jedzenie, a później za książkę. Takim trybem życia skończyłam całą sagę "Wybrani" (którą jak najbardziej polecam, zakochałam się) w trochę ponad tydzień. Dziś nie miałam dostatecznie dużo czasu, aby zrobić dla Was więcej zdjęć, ale myślę, że raz na jakiś czas przejrzysty post się może przydać.

WALKA O CERĘ IDEALNĄ

2015/11/25


 Bardzo długo zbierałam się do napisania tego postu, szczerze mówiąc myślałam nad tym od wakacji. Dużo Wam mówiłam na snapchacie, że moja cera poprawiła się o wiele bardziej. Stosowanie kosmetyków zakończyłam oczyszczaniem u kosmetyczki wraz z maseczką z alg, którą pewnie widzieliście już na moim instagramie. O wizycie opowiadałam już sporo. Po tygodniu ślady po oczyszczaniu zeszły, a moja cera zrobiła się gładka. Zdecydowanie zabieg mi pomógł odzyskać czystą buzię oraz pewność siebie. Polecam oczyszczanie każdej osobie, która miewała podobne problemy z nastoletnimi, skórnymi problemami. Nie ukrywam, że bardzo bolało, jednak wystarczyło sobie w głowie mówić "pocierpię trochę, później będzie tylko lepiej" czy "wyłaź wredny pryszczu z mojej buzi, bo chcę w końcu się ciebie pozbyć"!

๑۩۞ HAIR CUT ۞۩๑

2015/10/14


Podobnież kobiety jak chcą zmian- zaczynają od włosów. Szczerze się do tego stwierdzenia przyłączam. Pewnie wielu z Was zauważyło jakiś czas temu, że na instagramie prosiłam o pomoc w decyzji czy podciąć włosy? Większość była za tym, abym nie zwlekała ani chwili dłużej i zaczęła działać! Następnego dnia było już po kłopocie. Czeka mnie teraz wiele zmian i uważam, że fryzura jest całkiem niezłym startem, szczególnie, że jestem strasznie przywiązana do moich włosów. Niektórzy mówią "Włosy nie ręka, odrosną", jednak inni mnie rozumieją i również są przywiązani do swoich kłaków. Od kiedy byłam mała strasznie marzyłam, aby mieć piękne i długie włosy, jak w bajce. Jednak kiedy wyszło, że moje cebulki włosów są zbyt słabe i nie utrzymają dłuższych włosów postanowiłam się nie użalać i zrobić coś nowego. Jestem ucieszona z tego, że podcięłam to 8 centymetrów, bo mimo niedużego ścięcia, wyglądają one o wiele zdrowiej i gęściej. Sami zobaczcie!

๑۩۞ MY PALE SKIN ۞۩๑

2015/10/07


Wychodzisz czasem na słońce? A może jesteś wampirem? Nie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile razy ludzie zadają dziwne pytania dotyczące mojej skóry, gdy jestem ubrana cała na czarno. A co dopiero na biało! Czasem nawet zostaję niezauważana, by mylą mnie ze ścianą. Jednak dla mnie jest to już norma! Prawdą jest to, że nie wychodzę na słońce, ale spokojnie, nie świecę diamentami, jak Edward z sagi "Zmierzch". Po prostu nie lubię i nie wyobrażam sobie, jakbym wyglądała z ciemniejszą karnacją. Jestem przyzwyczajona do siebie, jak i do lekarzy, którzy wysłaliby mnie najlepiej na tysiące badań, aby sprawdzić, czy aby na sto procent jestem zdrowa. Zdrowa fizycznie jak i psychicznie. Jednak martwić się nie musicie, jestem zdrowa, jak mój znak zodiaku. Czy myślę czasem by się opalić? Ha, przecież wtedy nie byłabym Cedro!

Recenzja L`Oreal Paris True Match

2015/08/13

Recenzja L`Oreal Paris True Match

Hej! Dzisiejszy post będzie trochę inny. Pierwszy raz muszę stanąć przed zadaniem napisania recenzji kosmetyków. Jak pisanie o ubraniach przychodzi mi za pstryknięciem palca, z tym tematem jest jednak nieco gorzej. Od samego początku, kiedy dostałam ową propozycję nieco się wahałam, że nie przyjdzie mi z łatwością pisanie w tę stronę. Jednak życie jest pełne nowych doświadczeń, więc postaram się Wam przekazać co mi ślina na język przyniesie. 


Jakiś czas temu przyszła do mnie paczka od firmy L`Oreal Paris z trzema nowymi podkładami True Match. Szczerze? Nigdy nie miałam swojego własnego podkładu, ponieważ uważałam, że póki co moja cera jeszcze nie potrzebuje takich środków, więc po co ją męczyć? Parę tygodni temu, kiedy postanowiłam się trochę wkręcić w świat makijażu, zaczęłam przeglądać w drogeriach różne pokłady, aby przejść na wyższy poziom moich umiejętności. Żaden z przedstawionych nie przypadał mi do gustu, a to był zbyt lejący, zbyt ciemny, zbyt ciężki, zbyt taki czy owaki. Stwierdziłam, że podkłady to jak na ten czas nie dla mnie i zrezygnowałam z dalszych poszukiwań. Jednak te cudeńka, które odkryłam w paczce to był zdecydowany STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ!


Co mówi nam ulotka?

Nowa formuła True Match została wzbogacona o trzy nowe, hybrydowe pigmenty. Dzięki temu podkład True Match osiąga jeszcze lepszą precyzję kolorystyczną. Nowe pigmenty efektownie dopasowują się do ciepłej, zimnej i neutralnej tonacji skóry. Są tak dobre, że gwarantują efekt nieskazitelnej, naturalnie wyglądającej skóry.


Rewolucyjne połączenie czterech olejków eterycznych dla wyjątkowego komfortu aplikacji i równomiernego wykończenia makijażu. Zapewnia doskonałe rozprowadzenie podkładu, łatwość użytkowania i wyjątkowo sensoryczne doświadczenie.


Nowa, kremowa formuła zawiera kombinację gliceryny, witaminy E i B5 dla wyjątkowego komfortu. Pozostawia skórę gładką i miękką w dotyku.


Jednak na ulotkach i w reklamach zawsze wszystko jest przedobrzone, a 90% słów jest niczym z bajki, lecz kiedy kupujemy promowany produkt, przedobrzone zamienia się w zwykłe dobre, a nasza bajka zamienia się w senny koszmar. Myślałam, że w tym przypadku również tak będzie, a kolejny podkład, który dostanę w ręce będzie porażką. Jednak, kiedy go nałożyłam zobaczyłam, jak bardzo się myliłam. Znalazłam podkład idealny! Moje przedobrzone stało się świetne, a w tej bajce czuję się jak prawdziwa księżniczka. Podkład w nakładaniu jest bardzo łatwy, lekki, a to co powinno zostać zakryte jest niewidoczne. Bardzo łatwy w nakładaniu i idealnie dopasowuje się do koloru mojej cery. Polecam go każdej dziewczynie, która jest tak wymagająca jak ja!


Jakiś czas temu również zaczęłam próbować konturować moją twarz. Od początku nie byłam do końca pewna, czy będzie to dobrze wyglądać, więc zakupiłam sobie próbną paletkę z cieniami do konturowania na stronie Dressgal. Cienie jak na ten moment spełniają moje oczekiwania. Myślę, że niedługo pokuszę się o zakup bardziej profesjonalnego zestawu.  



Mam nadzieję, że podołałam zadaniu napisania recenzji! Dajcie mi znać w komentarzach co sądzicie i czy była Wam ta notka przydatna!

Miłego dnia,


 Twitter ☆ Ask.fm ☆ Facebook ☆ Fanpage ☆ Tumblr ☆ Instagram ☆ Youtube
Snapchat: aleksandracedro

๑۩۞ My everyday makeup routine ۞۩๑

2015/05/03

๑۩۞ My everyday makeup routine ۞۩๑
Pewnie już zauważyliście, że coraz bardziej zaczęłam się wkręcać w Youtube. Filmiki będą się pojawiać coraz częściej, będą coraz lepsze, a ja będę coraz bardziej pokazywać Wam prawdziwą część mnie!

"My everyday makeup routine", tak jak wspominałam, wcale nie jest takie codzienne. Staram zawsze się malować pod właśnie taki wzór. Mój ask codziennie jest zasypywany ogromną liczbą pytań czego używam do codziennego makijażu, więc mam nadzieję, że zaspokoi to niektórych ciekawość.


Twitter ☆ Ask.fm ☆ Facebook ☆ Fanpage ☆ Tumblr ☆ Instagram ☆ Youtube
Snapchat: aleksandracedro

๑۩۞PasteLove۞۩๑

2015/03/20

๑۩۞PasteLove۞۩๑
Hej!♥ Dziś mam dla Was dość (jak na mnie) nietypowy post! Będzie on odbiegał trochę od wcześniejszych, ale nadal zaliczał się w temat, ale przecież po co się ograniczać?
Niedawno w jednej z małych szufladek na regale znalazłam 6 małych, pastelowych lakierów do paznokci. Strasznie się ucieszyłam jak te tylko zobaczyłam, bo parę miesięcy temu szukałam ich jak nienormalna, a były praktycznie na wierzchu. Pastelowe kolory zawsze mam na paznokciach jeżeli chcę sobie poprawić humor, ogólnie kolory w moim życiu odgrywają (zawsze w lato czy np. kiedy mój nastrój spada) dużą rolę. Sprawiają, że chce się żyć!, dlatego gdy są wakacje, nie ma szkoły i mam tyle wolnego czasu, staram się dobierać jak najbardziej żywe kolory.
Lakiery zostały zakupione w Clarie's i był to (z tego co pamiętam) mały prezent od Laury, która znalazła je na przecenie i kupiła, bo myślała, że będzie ich używać. Niestety jakoś jej do gustu nie przypadły i się kurzyły, dała je mnie, a ja z miłą chęcią je przygarnęłam. Jako jedne z nielicznych lakierów jakie posiadam, te, chociaż mają około pół roku, a jak nie ponad, cały czas dobrze się nimi maluje, nie stają się papką, z którą nie da się nic zrobić. Po pomalowaniu paznokci wpadłam na pomysł, do którego nie potrzeba dużo. Otóż są to kropeczki- yaaaay! Ja swojego czasu, baaardzo długo szukałam specjalnych pędzelków, czy innych gadżetów, które pomogą mi w namalowaniu idealnych kropeczek, dopóki nie wpadłam na dość banalny pomysł... po co szukać i wydawać pieniądze, skoro są wykałaczki!
Chciałam Wam pokazać dzisiaj pokazać, jak się nimi bawiłam:)


W tym wszystkim nie jest to nic trudnego, jedyne czego potrzebujemy to wykałaczki, lakier, top coat, patyczki do uszu oraz wiele skupienia i cierpliwości!

Pierwszym krokiem, który tak naprawdę wykonujemy to samo zanurzenie wykałaczki do lakieru.


Po drugie, na pozór nic to trudnego, ale trzeba się już trochę skupić. Moje ręce przy takich małych sprawach strasznie drżą i niektóre moje kółeczka... wyglądają na pewno nie jak kółeczka. Jeżeli też macie z tym problem polecam po prostu oprzeć dłonie na blacie i powoli przykładać kropelki lakieru.


Jak już na każdym naszym palcu będą widnieć kropeczki, poczekajmy 15-20 minut zanim zabierzemy się za utrwalenie.


Jeżeli już zauważymy, że wszystko ładnie wyschło możemy przejść dalej!
Ja do utrwalenia zawsze moich "rysunków" na paznokciach używam TOP COAT'u firmy Eveline Cosmetics, "X-trime Gell Effect" i delikatnie nakładam niewielką warstwę na paznokieć tak, aby w razie jakby nie do końca wszystko wyschło, nie uszkodzić żadnej kropki.


I jedyne co teraz nam zostało, to pozbyć się niedociągnięć, jakie po sobie lakier zostawił. Najlepiej zakupić do tego specjalne patyczki, które są już dostępne w większości drogerii, a nawet i hipermarketów. Ja używam zwykłych kosmetycznych do uszu.


I GOTOWE!


Paznokcie w ukończeniu mega mi się podobają. Niestety ich żywot był bardzo krótki, gdyż chwilę potem musiałam wyjść z domu i teraz cały mój arytzm przejęły sznurówki od butów. No cóż, tego nie dało się uniknąć. Dlatego polecam robienie paznokci, kiedy wiecie, że macie dużo czasu i nie musicie zaraz wyjść z domu i wiązać tych przeklętych sznurowadeł :)

+ Może niektórzy zauważyli, może niektórzy nie!- wprowadziłam parę zmian na blogu. Mam nadzieję, że podoba się i Wam!:)

Miłego dnia, cześć!

Twitter ☆ Ask.fm ☆ Facebook ☆ Fanpage ☆ Tumblr ☆ Instagram ☆ Youtube
Snapchat: aleksandracedro    ☆