recent posts

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Me As A Photographer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Me As A Photographer. Pokaż wszystkie posty

ZAKOPANE

2017/06/05

Zakopane- prawda, że piękne miasto. Chciałam napisać jakiś genialny post na ten temat, ale tak dawno nie pisałam czegoś, co mogłoby mieć większy sens, że zastanawiałam się z 10 minut od czego zacząć... nic nie wymyśliłam, więc postanowiłam zacząć tak jak zawsze. Od tego, co mi ślina na język przyniesie.

Przepraszam, ale mój brat właśnie wszedł do pokoju caaały w bąblach chwaląc się, że wpadł w pokrzywy, jak ja mam normalnie żyć z tymi ludzmi w domu? hahaha

Ale wracając do tematu..

Z wyjazdu jestem jak najbardziej zadowolona, zwiedziłyśmy jak na 3 dni całkiem sporo. Kasprowy Wierch, Gubałówka i Morskie Oko zaliczone. Nie żałuję żadnej złotówki wydanej na tak piękne widoki. Przeżyłyśmy tak samo dobrze wspinaczki jak i śpiewających, pijanych górali napotkanych na w nocy na środku Krupówek (...no dobra, to trochę gorzej). Chociaż wyjazd zapowiadał się naprawdę tragicznie:

Poniedziałek- wyjazd po lekcjach, bo oczywiście jak się człowiek nie uczy przez cały rok, to musi biegać i zaliczać sprawdziany w Czerwcu, więc rano biegiem poszłam na test z hisu, co mogę się pochwalić, zaliczyłam ładnie na piąteczkę. Później biegiem na pociąg i tu zaczyna się już robić całkiem zabawnie. Gdzieś w okolicach Miechowa zerwała nam się linia trakcyjna. Oczywiście my w panikę, bo jakżeby inaczej. Po czym konduktor przychodzi i z przykrością nas informuje, że będziemy trochę stać... trochę około godziny. Nic w tym by złego nie było, gdyby nie to, że idealnie na pociąg do Zakopanego z Krakowa spóźniłyśmy się pół godziny. Z 20 minut na przesiadkę, miałyśmy trochę więcej czasu... 4 godziny siedzenia w Krakowie, z walizkami w parku totalnie bez planu na życie. Jak miałyśmy być w Zakopcu o 18, tak byłyśmy o 22.

Kolejne dni były bardzo słoneczne, pogoda dopisywała, dużo zobaczyłyśmy i świetnie się bawiłyśmy. Jednak przyszedł czas na powrót.

Planowo miałyśmy odjechać o 15:30, wszystko pięknie, byłybyśmy w Kielcach na 19, bez przesiadek i zbędnych problemów. Jednak oczywiście, Monika, z którą byłam własnie w Zakopanem, stwierdziła, że pójdziemy jeszcze nad niedaleki wodospadzik. Google Maps powiedziały, że to jakieś 4 minuty samochodem, więc poszłyśmy na Busa... i wsiadłyśmy na kierunek Morskie Oko. Pół godziny później wspinałyśmy się po górkach w stronę Morskiego Oka, bilety znów przebukowałyśmy na 19:50, więc zwiedziłyśmy sobie piękne widoczki i wszystko było pięknie. Nikt jednak nie przewidział, że bus, którym miałyśmy w planach jechać do domu zepsuje się i będziemy czekały kolejne 30 minut. Tym razem przemyślałam, że pociąg do Kielc z Krakowa (bo znów się wpakowałyśmy w przesiadkę) jedzie godzinę i 5 minut później od czasu przybycia do dawnej stolicy. Jednak znów kto mógłby się spodziewać, że nasz pociąg zostanie odwołany. NO KTO BY SIĘ SPODZIEWAŁ? I takim oto trafem, wylądowałyśmy w Kielcach o 2 w nocy, busem...

Przynajmniej dotarłyśmy do domu.


♡WALENTYNKI NA ZAMKU♡

2017/02/14



Walentynki. Dzień, który dla mnie całe życie był strasznie komercyjny, przesłodzony, jakby ludzie nie mogli sobie pokazywać uczuć tak samo okazale codziennie, nie potrzebowaliby do tego święta. Jednak kto powiedział, że zakochać można się tylko w chłopaku z sąsiedztwa. Każdy z nas kocha na swój sposób, więc dlaczego mamy świętować dzień zakochanych, jakbyśmy nie mogli świętować Dnia Miłości. Zawsze świętowałam ten dzień z przyjaciółkami, przyjaciółmi, znajomymi. I patrząc na to z tej strony... i bardzo dobrze. Kocham moich przyjaciół i daję z siebie tyle ile mogę, aby pokazać im, że ich kocham i mi na nich zależy. Nie ukrywajmy swoich uczuć, mówmy o swoich uczuciach zawsze, kiedy czujemy taką potrzebę. A nawet gdy potrzebujemy do tego święta- niech więc będzie. Czasem lepiej wszystko zaryzykować, bo możemy coś zyskać. Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że nie zrobiło się nic.

Miłego Dnia Zakochanych (ja lecę świętować Dzień Miłości♡!) 

xoxo,
Ola♡