recent posts
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Photography. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Photography. Pokaż wszystkie posty
I totally GAF
2018/11/16
Jednak w tym roku również nauczyłam się najważniejszej rzeczy, a mianowicie tego, że czas który spędzamy sami ze sobą jest najcenniejszym czasem w naszym życiu. W Kielcach zazwyczaj spacerowałam z psem i za każdym razem, kiedy tylko wracam, powtarzam tę samą trasę. Codziennie. Nic mnie tak nie uszczęśliwia, jak zwierzaczki, a szczególnie moja Bajka, za którą tęsknię każdego dnia i do tej pory nie przywykłam do jej braku w Warszawie. I choć mogłabym o pieskach pisać i rozmawiać całe dnie, to jednak nie ta okazja. Kiedy indziej, obiecuję.
Wracając do tematu...
Jedną z tych rzeczy, które pamiętam, że mnie cieszyły- było pisanie. Może właśnie to wcześniej było tą moją chwilą dla siebie. Nieświadomie miałam przynajmniej parę razy w tygodniu swój rytuał myślenia -z racji tego, że myślenie ogólnie u mnie nieczęsto funkcjonuje- więc kiedy zrezygnowałam z bloga -bo przyznam się, miałam w planach was już porzucić- moim codziennym rytuałem stały się spacery z psem. W Warszawie jednak przez braki dużych parków niedaleko mojego mieszkania, albo chociaż takich, żebym nie bała się po nim chodzić, totalnie nie mam gdzie spacerować. Nie chciałabym też sama, bo to niebezpieczne i smutne, a z kimś, to już nie będzie mój czas. Nie zdawałam sobie sprawy, że życie z dala od mojego rodzinnego domu będzie aż tak ciężkie.
Dzisiaj kiedy myślałam, że sama stracę tylko czas siedząc w mieszkaniu robiąc schabowe -nie ma to niestety nic wspólnego ze najlepszymi schabowymi mojej mamy- moi kochani... doznałam olśnienia. I choć teraz brzmi to całkiem komicznie i śmiesznie -haha, olśnienie- totalnie nie żartuję. Przez przypadek natknęłam się na instagrama Julii Wieniawy, która czasem gdzieś się tam w telewizji czy internecie przewijała, ale jakoś nie zwracałam na jej osobę uwagi, a szczególnie jakoś bliżej na to co robi i czym się zajmuje. Jednak poczytałam, obejrzałam wywiad do DDTVN i pomyślałam sobie ,,zgubiłam się". I nie chcę tu nikogo obrażać, jedynie kogo mogę to siebie. Poczułam, że zgubiłam przez ten rok gdzieś po drodze moje ambicje, moje plany, moje samozaparcie i dążenie do spełnienia wyznaczonych przez siebie celów. Z jednej strony wiedziałam, że marnuję czas, że nic nie robię, ale nie czułam żadnych wyrzutów sumienia. Nawet kiedy wypominała mi to jedna z ważniejszych osób w moim życiu -która praktycznie znała mnie całe życie- kiedyś pewnej nocy na balkonie... nawet się nie przejęłam, jakby wcale te słowa mnie nie dotyczyły. Patrząc na to teraz zastanawiam się jak do tego doszło, że przestałam brać na poważnie słowa osób, które potrafiły nawet przewidzieć, co zrobię zaraz czy co powiem. Kiedy...?Chciałabym to najlepiej zwalić na nowe miasto, bo wyjeżdżając tu myślałam, że się rozwinę, będę robić coś co idzie razem z wyznawanymi przeze mnie wartościami. Byłam nastawiona na ,,jestem młodą kobietą sukcesu w wielkim mieście and IDGAF!''. Zamiast tego- I totally GAF... Coś nie zaskoczyło jak powinno i wszystko zaczęło iść w totalnie innym kierunku. Cały wolny czas, jaki dla siebie miałam wcześniej zamieniłam na znajomych, imprezy, a nawet kiedy nie miałam planów- wymieniłam go na Netflixa i definitywnie go marnowałam. Czas leciał, a ja nic z tym nie robiłam. Chodziłam niby do pracy, ale każda moja praca od wakacji, była czymś w czym nie czułam się dobrze. Nie czułam się sobą. Wiedziałam, że marnuję czas, bo nigdzie mnie ta praca nie pchnie, jedyne co będę miała to jakieś tam doświadczenie po prostu w pracy, ale to nadal nie to czego chcę od życia. Jakiś czas temu podczas sesji zdjęciowej dla NA-KD oraz hiHybrid, miałam okazję porozmawiać z Martą Polakow, c.o. Tailor Made PR. I strasznie chcę jej za to podziękować, bo to był już pierwszy pewnego rodzaju pstryczek dla mnie, że kurde... mam naprawdę wysokie ambicje, plany, cele i łeb jak sklep (co nawet zostało przez Martę dostrzeżone!)... więc dlaczego siedzę w galerii handlowej, w pracy która mnie nie satysfakcjonuje, a mało tego- nie byłam doceniana, zamiast rozwijać się w swojej branży? I wtedy na wieści, że nie chcą takiej kierowniczki jak ja w sklepie odzieżowym- poczułam pewnego rodzaju ulgę. Nie chciałam się sama zwalniać, bo czesne na studia opłacam z własnej kieszeni, więc miałam pewnego rodzaju stabilność, że pewnego dnia nie zostanę z brakiem środków na naukę. Jednak od kiedy nie pracuję, nie mam tony obowiązków i papierów nad głową i mogę spokojnie wyjść na miasto nie martwiąc się, czy któraś z dziewczyn przyjdzie mi do pracy jutro, czuję się szczęśliwsza i przede wszystkim... mam większego kopa, żeby szukać czegoś dla siebie, a nie robić byle co, byle robić. Ludzie w Warszawie narzekają strasznie na pracowników, że im się nie chce, że są tacy fu i tacy ble, ale sama z własnego doświadczenia wiem, że tutaj nie siedzi problem w pracownikach, ale pracodawcach. Wymaga się od nas zaangażowania i solidnej pracy, za przykładowe 13,70/h, kiedy bardzo często nie jesteśmy doceniani, mało tego, pracodawcy traktują nas jak roboty i śmieciuszki. Jeżeli wymagamy szacunku od drugiej osoby, sami go dawajmy innym. Nie spotkałam się w stolicy jeszcze z dobrym pracodawcą, mało tego, raz nawet nie została wypłacona mi pensja 👌
Bardzo prawdopodobnie zgubiliście się w tych moich wyplocinach tak samo dawno jak i ja. Zauważyłam, że zawsze na moim blogu do końca nikt nie wiedział o co chodziło, ale może to też dlatego, że zawsze pisze to co mi do głowy przyjdzie i cały mój po kolei tok rozumowania, dokładnie tak, jak jakbym sama ze sobą rozmawiała i nie interesowałoby mnie to, czy ktoś to zrozumie, czy też nie. Całe moje myśli, bez przemyślenia przepisuję tutaj, może dlatego jestem tak bardzo zżyta z tą stroną i ludźmi, którzy od dawien dawna ze mną tutaj są.
Takim oto sposobem, bezrobotnaja, wracam jak syn marnotrawny do was, ale czuję się, jakbym wróciła własnie do domu. Pomimo tego, że upubliczniam tutaj swoje przemyślenia i dużą cząstkę mnie, czuje się bezpieczna. Życzcie mi powodzenia, bo przyda się! Możecie się spodziewać myślę, że w najbliższym czasie nowych postów, chociaż natłok prac na uczelnię w tym momencie mnie załamuje, bo -jak zwykle, kto by pomyślał- zostawiłam wszystko na ostatnią chwilę i nie wiem jak mi się uda z tym wszystkim wyrobić.
Cudowne zdjęcia oczywiście wykonane przez Szymona Boczka, instagram @szymonboczek
XOXO,
Aleksandra
BEDROOM SERIES X SANSLO
2017/11/27
W zasadzie sesja ta ma już z półtora roku, ale nie wiem dlaczego nigdy jej tu nie opublikowałam. Cała seria robiona przez fotograf Maję Wiraszkę, miała na celu ukazanie naturalnego piękna, tacy jak się budzimy. Oto więc ja i Emma w swoim naturalnym środowisku. Takie, jakie po prostu jesteśmy. Uśmiechnięte, cieszące się życiem nastolatki, które starają przekazać innym to co najważniejsze- wiarę w siebie i swoje możliwości, to, że warto sięgać po ryzyko i, że nie ma nic mocniejszego, jak miłość do siebie i swojego ciała.
Mój staż w Portsmouth
2017/10/08
Jeden post a dwa miesiące widzę, że nikomu tak nie przeszkadza. Mój blog skupia coraz mniejsze zainteresowanie, ale w sumie nie przeszkadza mi to. Mam takie miejsce coś jak mój pamiętnik, do którego jakieś grono ma tylko dostęp. Zauważyłam w ogóle ostatnio, że media społecznościowe zapewniają już wszystko, co kiedyś zapewniały blogi. Mamy aplikacje w telefonie, które same nas powiadamiają o nowych zdjęciach, video czy wpisach. Długie wywody zeszły na dalszy plan i cały czas się zastanawiam czy to dobrze, czy to źle.
Mam teraz chyba najdłuższe paznokcie w życiu i tak trudno mi się pisze ten post, że nie wiem czy się już z siebie śmiać czy płakać... 😂
ZŁOTA GODZINA
2017/08/03
Z pewnością moja mina na zdjęciach niekoniecznie pokazuje, jak cieszę się, że te zdjęcia doszły do skutku. Zawsze marzyłam, aby mieć zdjęcia w tej sławnej "złotej godzinie". Uważam, że to najpiękniejsza pora letniego dnia. Zdjęcia może wyglądają jak z reklamy Pumy czy Nike, ale spoko to tylko H&M z działu piżam... Nie wiem, jak Wam wakacje mijają, ale u mnie dużo zmian i mało wolnego czasu (myśląc wolnego mam na myśli, że mi się nudzi). Pamiętajcie, że cały czas jestem z Wami na Snapchacie i Instagramie @aleksandracedro :)
Miłych wakacji!
ZAKOPANE
2017/06/05
Zakopane- prawda, że piękne miasto. Chciałam napisać jakiś genialny post na ten temat, ale tak dawno nie pisałam czegoś, co mogłoby mieć większy sens, że zastanawiałam się z 10 minut od czego zacząć... nic nie wymyśliłam, więc postanowiłam zacząć tak jak zawsze. Od tego, co mi ślina na język przyniesie.
Przepraszam, ale mój brat właśnie wszedł do pokoju caaały w bąblach chwaląc się, że wpadł w pokrzywy, jak ja mam normalnie żyć z tymi ludzmi w domu? hahaha
Ale wracając do tematu..
Z wyjazdu jestem jak najbardziej zadowolona, zwiedziłyśmy jak na 3 dni całkiem sporo. Kasprowy Wierch, Gubałówka i Morskie Oko zaliczone. Nie żałuję żadnej złotówki wydanej na tak piękne widoki. Przeżyłyśmy tak samo dobrze wspinaczki jak i śpiewających, pijanych górali napotkanych na w nocy na środku Krupówek (...no dobra, to trochę gorzej). Chociaż wyjazd zapowiadał się naprawdę tragicznie:
Poniedziałek- wyjazd po lekcjach, bo oczywiście jak się człowiek nie uczy przez cały rok, to musi biegać i zaliczać sprawdziany w Czerwcu, więc rano biegiem poszłam na test z hisu, co mogę się pochwalić, zaliczyłam ładnie na piąteczkę. Później biegiem na pociąg i tu zaczyna się już robić całkiem zabawnie. Gdzieś w okolicach Miechowa zerwała nam się linia trakcyjna. Oczywiście my w panikę, bo jakżeby inaczej. Po czym konduktor przychodzi i z przykrością nas informuje, że będziemy trochę stać... trochę około godziny. Nic w tym by złego nie było, gdyby nie to, że idealnie na pociąg do Zakopanego z Krakowa spóźniłyśmy się pół godziny. Z 20 minut na przesiadkę, miałyśmy trochę więcej czasu... 4 godziny siedzenia w Krakowie, z walizkami w parku totalnie bez planu na życie. Jak miałyśmy być w Zakopcu o 18, tak byłyśmy o 22.
Kolejne dni były bardzo słoneczne, pogoda dopisywała, dużo zobaczyłyśmy i świetnie się bawiłyśmy. Jednak przyszedł czas na powrót.
Planowo miałyśmy odjechać o 15:30, wszystko pięknie, byłybyśmy w Kielcach na 19, bez przesiadek i zbędnych problemów. Jednak oczywiście, Monika, z którą byłam własnie w Zakopanem, stwierdziła, że pójdziemy jeszcze nad niedaleki wodospadzik. Google Maps powiedziały, że to jakieś 4 minuty samochodem, więc poszłyśmy na Busa... i wsiadłyśmy na kierunek Morskie Oko. Pół godziny później wspinałyśmy się po górkach w stronę Morskiego Oka, bilety znów przebukowałyśmy na 19:50, więc zwiedziłyśmy sobie piękne widoczki i wszystko było pięknie. Nikt jednak nie przewidział, że bus, którym miałyśmy w planach jechać do domu zepsuje się i będziemy czekały kolejne 30 minut. Tym razem przemyślałam, że pociąg do Kielc z Krakowa (bo znów się wpakowałyśmy w przesiadkę) jedzie godzinę i 5 minut później od czasu przybycia do dawnej stolicy. Jednak znów kto mógłby się spodziewać, że nasz pociąg zostanie odwołany. NO KTO BY SIĘ SPODZIEWAŁ? I takim oto trafem, wylądowałyśmy w Kielcach o 2 w nocy, busem...
Przynajmniej dotarłyśmy do domu.
WIOSNA
2017/05/09
Nie wiem już który raz z rzędu, co roku dodaję post "Wiosna". Może dlatego, że właśnie dzięki tej porze roku jak misio wstaję z zimowego snu. Kocham ciepło, kocham przyjemną pogodę i mój organizm również. Powstają nowe pomysły, nowe plany i budzą się piękne, kolorowe miejsca. Od razu wstaję z lepszym nastawieniem, lepiej pożytkuję swój dzień- po prostu lepiej mi się żyje. Nie powiem, że wracam na stałe, z postami trzy razy w tygodniu, bo dopiero wybudzam się ze snu, ale myślę, że tymi wakacjami będę chciała się z Wami dzielić. Ten rok po prostu musi być dobry!
♡WALENTYNKI NA ZAMKU♡
2017/02/14
Walentynki. Dzień, który dla mnie całe życie był strasznie komercyjny, przesłodzony, jakby ludzie nie mogli sobie pokazywać uczuć tak samo okazale codziennie, nie potrzebowaliby do tego święta. Jednak kto powiedział, że zakochać można się tylko w chłopaku z sąsiedztwa. Każdy z nas kocha na swój sposób, więc dlaczego mamy świętować dzień zakochanych, jakbyśmy nie mogli świętować Dnia Miłości. Zawsze świętowałam ten dzień z przyjaciółkami, przyjaciółmi, znajomymi. I patrząc na to z tej strony... i bardzo dobrze. Kocham moich przyjaciół i daję z siebie tyle ile mogę, aby pokazać im, że ich kocham i mi na nich zależy. Nie ukrywajmy swoich uczuć, mówmy o swoich uczuciach zawsze, kiedy czujemy taką potrzebę. A nawet gdy potrzebujemy do tego święta- niech więc będzie. Czasem lepiej wszystko zaryzykować, bo możemy coś zyskać. Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że nie zrobiło się nic.
Miłego Dnia Zakochanych (ja lecę świętować Dzień Miłości♡!)
xoxo,
Ola♡
PORANKI
2017/02/10
We were staying in Paris
To get away from your parents
And I thought "Wow, if I could take this in a shot right now
I don't think that we could work this out"
Out on the terrace
I don't know if it's fair but I thought "How could I let you fall by yourself
While I'm wasted with someone else"
-The Chainsmokers - Paris
WINTER'S TIME
2016/12/18
Muszę Wam powiedzieć, że jestem bardzo ucieszona pozytywnym odzewem na zimowe posty. Przypomniałam sobie dzisiaj, że dawno nie pisałam takiej typowej karki z pamiętnika na moim blogu. Mogłam dzisiaj nagrać vloga, ale myślałam, że będzie to kolejny nudny dzień z rzędu. Teraz trochę żałuję, były niezłe jaja. Pojechałam dzisiaj z moją siostrą na nasz Kielecki Telegraf jak co roku na zimę. Teraz zainspirowana pracami Sam Elkinsa pojechałam w celu narobienia paru zdjęć. Uwielbiam lasy, mają swój tajemniczy klimat, a szczególnie pięknie się prezentują w zimie. Wszystko białe, przykryte puchem, tak jakby czekało na nadejście lata, aby wyjść z zimowego snu. Uwielbiam robić zdjęcia z Wiktorią. Można śmiało powiedzieć, że twórczość mamy w genach. Tak samo patrzymy na kadry, chociaż częste obiekty, które przykuwają naszą uwagę się różnią. Jednak kiedy ja mam wizję, obydwie doskonale rozumiemy o co nam chodzi. Nikt mnie nigdy bardziej nie rozumiał w tej kwestii bardziej niż moja własna siostra. Przy wchodzeniu na tą pozornie małą górkę, prawie z niej się nie raz sturlałyśmy, miałyśmy niezły "fun" przy tym. Wszystko możecie zobaczyć na moim snapchacie oraz instastory @aleksandracedro :) Zapewniam, że się nie zanudzicie. Są tu może pasjonaci zimowych fotografii? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































