recent posts

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spring. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spring. Pokaż wszystkie posty

KIELECCZYZNA

2018/05/28

KIELECCZYZNA





















WSZYSTKIE ZDJĘCIA WYKONAŁ PIOTR MŁYNARCZYK

ZAKOPANE

2017/06/05

Zakopane- prawda, że piękne miasto. Chciałam napisać jakiś genialny post na ten temat, ale tak dawno nie pisałam czegoś, co mogłoby mieć większy sens, że zastanawiałam się z 10 minut od czego zacząć... nic nie wymyśliłam, więc postanowiłam zacząć tak jak zawsze. Od tego, co mi ślina na język przyniesie.

Przepraszam, ale mój brat właśnie wszedł do pokoju caaały w bąblach chwaląc się, że wpadł w pokrzywy, jak ja mam normalnie żyć z tymi ludzmi w domu? hahaha

Ale wracając do tematu..

Z wyjazdu jestem jak najbardziej zadowolona, zwiedziłyśmy jak na 3 dni całkiem sporo. Kasprowy Wierch, Gubałówka i Morskie Oko zaliczone. Nie żałuję żadnej złotówki wydanej na tak piękne widoki. Przeżyłyśmy tak samo dobrze wspinaczki jak i śpiewających, pijanych górali napotkanych na w nocy na środku Krupówek (...no dobra, to trochę gorzej). Chociaż wyjazd zapowiadał się naprawdę tragicznie:

Poniedziałek- wyjazd po lekcjach, bo oczywiście jak się człowiek nie uczy przez cały rok, to musi biegać i zaliczać sprawdziany w Czerwcu, więc rano biegiem poszłam na test z hisu, co mogę się pochwalić, zaliczyłam ładnie na piąteczkę. Później biegiem na pociąg i tu zaczyna się już robić całkiem zabawnie. Gdzieś w okolicach Miechowa zerwała nam się linia trakcyjna. Oczywiście my w panikę, bo jakżeby inaczej. Po czym konduktor przychodzi i z przykrością nas informuje, że będziemy trochę stać... trochę około godziny. Nic w tym by złego nie było, gdyby nie to, że idealnie na pociąg do Zakopanego z Krakowa spóźniłyśmy się pół godziny. Z 20 minut na przesiadkę, miałyśmy trochę więcej czasu... 4 godziny siedzenia w Krakowie, z walizkami w parku totalnie bez planu na życie. Jak miałyśmy być w Zakopcu o 18, tak byłyśmy o 22.

Kolejne dni były bardzo słoneczne, pogoda dopisywała, dużo zobaczyłyśmy i świetnie się bawiłyśmy. Jednak przyszedł czas na powrót.

Planowo miałyśmy odjechać o 15:30, wszystko pięknie, byłybyśmy w Kielcach na 19, bez przesiadek i zbędnych problemów. Jednak oczywiście, Monika, z którą byłam własnie w Zakopanem, stwierdziła, że pójdziemy jeszcze nad niedaleki wodospadzik. Google Maps powiedziały, że to jakieś 4 minuty samochodem, więc poszłyśmy na Busa... i wsiadłyśmy na kierunek Morskie Oko. Pół godziny później wspinałyśmy się po górkach w stronę Morskiego Oka, bilety znów przebukowałyśmy na 19:50, więc zwiedziłyśmy sobie piękne widoczki i wszystko było pięknie. Nikt jednak nie przewidział, że bus, którym miałyśmy w planach jechać do domu zepsuje się i będziemy czekały kolejne 30 minut. Tym razem przemyślałam, że pociąg do Kielc z Krakowa (bo znów się wpakowałyśmy w przesiadkę) jedzie godzinę i 5 minut później od czasu przybycia do dawnej stolicy. Jednak znów kto mógłby się spodziewać, że nasz pociąg zostanie odwołany. NO KTO BY SIĘ SPODZIEWAŁ? I takim oto trafem, wylądowałyśmy w Kielcach o 2 w nocy, busem...

Przynajmniej dotarłyśmy do domu.


WIOSNA

2017/05/09


Nie wiem już który raz z rzędu, co roku dodaję post  "Wiosna". Może dlatego, że właśnie dzięki tej porze roku jak misio wstaję z zimowego snu. Kocham ciepło, kocham przyjemną pogodę i mój organizm również. Powstają nowe pomysły, nowe plany i budzą się piękne, kolorowe miejsca. Od razu wstaję z lepszym nastawieniem, lepiej pożytkuję swój dzień- po prostu lepiej mi się żyje. Nie powiem, że wracam na stałe, z postami trzy razy w tygodniu, bo dopiero wybudzam się ze snu, ale myślę, że tymi wakacjami będę chciała się z Wami dzielić. Ten rok po prostu musi być dobry!

DZIEŃ BEZ MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH

2017/04/01

DZIEŃ BEZ MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH

Ostatnio z własnych doświadczeń, obserwacji, na przykładzie seriali i filmów dostrzegłam największą wadę współczesnych ludzi. Ojj tak, wszyscy może się do tego nie przyznają, niektórzy wiedzą, jednak nic sobie z tym nie robią (często jestem w tej grupie)- media społecznościowe. Potrzeba pokazania wszystkim dookoła jak świetnie się bawimy, gdzie jesteśmy, co jemy, z kimś spędzamy czas, czy co nowego sobie kupiliśmy.

Co śmieszniejsze, właśnie w tym momencie pisząc ten post, zrobiłam sobie przerwę, aby udostępnić na Facebooku nutę, której teraz słucham... I poczułam, że totalnie nie mam już nad tym kontroli, wychodzi to odruchowo. Odruchowo, kiedy dzieje się coś ciekawego wyciągam Snapchata, aby pokazać wszystkim co widzę, kiedy podają mi ładnie jedzenie, wyciągam telefon, aby zrobić fotę na Instagrama, a kiedy mam jakieś "deep thinking" wchodzę i to Tweetuję. Jakby się tak zastanowić, nie mamy już nawet swojej prywatnej przestrzeni, bo nawet moją sypialnię można znaleźć na Instagramie i codziennie na Snapchacie. Nawet jeżeli chciałabym się ukryć przed całym światem, moi "Nearby Friends" na Facebboku będą wiedzieć, gdzie jestem. Totalny brak prywatności. Bez problemu można to nazwać dekadentyzmem XXI wieku.



Wyobraźcie sobie dni bez codziennego budzenia się i sprawdzania nowych snapów, zamiast tego miły poranek z książką i kawą na balkonie, tarasie czy parapecie lub prawdziwe spotkanie w pobliskiej kawiarni na śniadanie, kiedy wszyscy naprawdę się widzimy.
Wyobraźcie sobie popołudnie, kiedy zamiast nagrywać śmieszne snapy sprzed bloku, wybierzecie się ze znajomymi na jakąś ciekawą wycieczkę.
Ewentualnie przypomnijcie sobie jak na ostatniej imprezie byliście tak pijani, że dodawaliście zdjęcia schlanej mordy na Instagrama, a budząc się rano nie mieliście nigdy wcześniej większego kaca moralnego. Chyba, że mam przypomnieć, jak się pokłóciłaś z przyjaciółką, bo ktoś Cię nagrał, jak śmiałaś się z jej ex. Nie chcę nawet wyliczać ilu spin bym uniknęła, gdyby nie media społecznościowe.

Jednak nie myślcie, że uważam media społecznościowe za największe zło na świecie. Wyszłabym wtedy na największą hipokrytkę, jaką świat widział. Dzięki mediom społecznościowym mogę zobaczyć jak normalnie żyje moja ulubiona piosenkarka lub aktorka. Ludzie mają potrzebę dowiadywania się o czyimś życiu jak najwięcej- ludzka ciekawość. Jednak przez to wytwarza się potrzeba pokazywania wszystkim swojego życia.

Jakbym miała spojrzeć na swojego instagrama, stwierdziłabym, że jestem uśmiechniętą dziewczyną, którą każdy lubi, ma dużo przyjaciół, dużo pieniędzy, śmieszną, która nie ma za dużo w głowie. W zasadzie do idealnego życia tylko krok. Pewnie nie wie co to kompleksy, patrzy tylko przez różowe okulary i jest ogromnie pewna siebie. Jednak dla mnie to jedno wielkie kłamstwo.

Moje życie nie jest idealne, na wszystko pracuję sama, największą zabawą jest dla mnie nauka i moje zainteresowania, cieszę się z małych osiągnięć, nie mam swojej najlepszej przyjaciółki, a grono znajomych z którymi się widuję jest naprawdę nieliczne. Jestem pewna siebie, kiedy wiem, że mogę sobie na to pozwolić. Jestem taka jak każdy, od nikogo lepsza, od nikogo gorsza.

Ludzie zaczęli się kierować liczbą followersów na instagramie, jakby był to wyznacznik fajności. Zmienił się diametralnie system wartości, w tym świecie jeżeli nie masz określonej ilości lajków pod profilowym to odpadasz z gry, a największa beka jest, kiedy nie masz chociażby setki. Nie chcę wiedzieć ile bym zmarnowała wspaniałych przyjaźni, jeżeli patrzyłabym przez pryzmat portali społecznościowych. Chociaż sama pamiętam, kiedy za czasów aska chciałam aby mój przyszły chłopak miał fajnego instagrama (ale to kiedy byłam jeszcze młoda i głupia), popełniłabym chyba największy błąd swojego życia.



Zastanawialiście się kiedyś ile marnujecie dnia? Budzicie się rano, sprawdzacie Snapchata, Instagrama, Facebooka, Twittera, Youtube, Messengera i Tumblra, czasem jeszcze zajrzycie na Tindera i w inne aplikacje. Mija godzina, wstajecie, ktoś wysłał snapa, więc sami odeślecie, przy śniadaniu zamiast obejrzeć wiadomości, lub porozmawiać z mamą, obejrzycie jakiś filmik na Youtubie, w szkole nudno, więc przejrzycie Facebooka, po lekcjach Instagram i jakieś parę godzin przewijania Snapów. Nie chcę wiedzieć jak dobre oceny bym miała, gdyby nie media społecznościowe. Potrafię spędzać przed spaniem 5 godzin na robieniu tak naprawdę NICZEGO. Dobija mnie to już za bardzo.

Oczywiście są też profity jeżeli uda nam się trochę wybić, bo kto nie lubi pieniędzy. Taaak, pieniądz rządzi światem i wszyscy jesteśmy tego totalnie świadomi. Jednak trzeba sobie uświadomić, że w pewnym momencie to wszystko się skończy, zacznie się era czegoś zupełnie nowego i nie będzie już tak kolorowo. Zawsze trzeba mieć swój plan awaryjny, trzeba się kształcić, bo kiedy w końcu wyjdziemy z gry, możemy zostać z niczym. Nigdy nie myślałam, że blog będzie  moim sposobem na życie, kształcę się nie tylko ogólnie, ale też w zawodzie, planuję studia i planuję się rozwijać. Nie jestem pewna, czy za rok, za dwa, blogi nadal będą na topie, czy instagrama nie zastąpi inna aplikacja, może ludzie stwierdzą, że jest to dla nich zbędne. W pewnym momencie sama będę musiała zrezygnować z mojej działalności, dla swojego dobra, dla dobra mojej rodziny.

Jakiś czas temu stwierdziłam, że może to moja ostatnia szansa, aby w końcu się od tego wszystkiego odciąć. Książki same się nie przeczytają, dobre oceny w dzienniku same się nie wstawią, filmy same się nie obejrzą i życie samo się nie przeżyje, a wspomnienia z dupy się nie stworzą. Czas zacząć szanować czas. Wyłączyłam powiadomienia, snapy, komentarze czy polubienia nie wyświetlają mi się na ekranie i może brzmi to śmiesznie, ale dzięki temu moje korzystanie ze społeczności spadło o 50%. Poświęcam więcej czasu na moich znajomych, na chwile, które razem spędzamy. Muszę się naprawdę nudzić, aby wejść w folder "Społeczności". Staram się więcej czasu poświęcać ludziom, którym kocham, książkom, rodzinie.

Media społecznościowe są dobre, jednak tylko wtedy, kiedy znamy granice, wiemy co możemy umieszczać, ile czasu możemy na nie poświęcić. Wyłączcie na jeden dzień powiadomienia, zobaczcie ile czasu możecie zyskać i ile czasu zawsze traciliście.

Powodzenia,

xoxo

Ola

PRIMAVERA

2017/03/14

PRIMAVERA









Wiosna już za tydzień, a czuję się, że nawet zimy nie było. Jednak o wiele lepiej się wstaje widząc przepiękne słońce za oknem z myślą, że zaraz wakacje. W tym roku moja oferta obozowa się poszerza i z przyjemnością mogę już Wam oficjalnie powiedzieć, że rezerwacje na obóz ze mną do Chorwacji i Hiszpanii właśnie wystartowały! Jednak jeżeli macie ponad 18 lat, z miłą chęcią mogę Wam zaproponować ofertę "na własną rękę". Razem z moją paczką wybieramy się do Szwecji, mamy dla siebie spory, typowo skandynawski budynek, w którym znajdują się cztery czteroosobowe mieszkania. Więcej informacji znajdziecie na moim Snapchacie "aleksandracedro" oraz pod mailem ocedro@wp.pl. Zainteresowani proszę o szybki kontakt, ponieważ miejsc jest tylko 13!
Poniżej podaję Wam linki do wydarzeń, gdzie znajdziecie więcej informacji na temat
obozu w Hiszpanii: https://www.facebook.com/events/308243856238145/
obozu w Chorwacji: https://www.facebook.com/events/1363697980343429/

Nie mogę się doczekać!
xoxo,
Ola

SOMBRILLA

2016/06/26

SOMBRILLA











Kolorowe parasole zawsze kojarzyły mi się z podróżami. Co pewnie nie dziwne, ponieważ trochę to nietypowe dla naszej Polski. Kolory to zdecydowanie to co kocham. Nie mogłabym przeżyć z całą szafą czarno-białych ubrań. Oczywiście jak większość miałam taki moment w życiu, że nie wychodziłam z domu bez czarnych rurek i czarnej bluzy. Chodząc po galerii często słyszę "kupiłabym ten rółty t-shirt, ale nie miałabym go do czego założyć". Dziwię się... przecież od czegoś trzeba zacząć. Może warto kupić tą żółtą bluzkę, następnym razem znajdziesz pasujący do niej płaszcz, następnie dokupisz torebkę i tak twoja szafa zacznie nabierać kolorów. Ludzie boją się startować z kolorami, że będą za bardzo widoczni, będą wyróżniać się z tłumu, że coś co kupią założą raz, a później będzie leżeć w szafie. Trzeba jednak pamiętać, że od czegoś trzeba zacząć. Z ubraniami jest jak z figurkami. Trzeba je zbierać, kolekcjonować, aby kiedyś stworzyły łączną całość. Każda jednostka jest częścią, która tworzy niesamowity efekt końcowy.

Look:

peruka UNIWIGS // spodnie NA-KD // torebka NEW LOOK // buty NA-KD // okulary CHOIES

Miejsce/place:

Kraino, Polska/Poland
woj. Świętokrzyskie

♡ LOVELY BLONDE ♡

2016/06/17

♡ LOVELY BLONDE ♡













Blond! Za czy przeciw? Już od dawna chciałam się zebrać i przefarbować w taki sposób na taki kolor. Jak dobrze, że są peruki! Swoją mam ze strony UniWigs.com i jestem w niej zakochana- totalnie. Przyszła do mnie w środę rano i od razu się wzięłam do roboty. Po otworzeniu od razu zostałam mile zaskoczona. Była bardzo starannie zapakowana, a w gratisie dostałam specjalny czepek oraz specjalną szczotkę do syntetyków. Peruka jest bardzo starannie wykonana, a cieńka siateczka do której przymocowane są włosy, daje możliwość na naturalne wykonanie przedziałka, które na pierwszy rzut oka pozwala myśleć, że włosy są naturalne. Minusy? Przez długość, włosy są bardzo ciężkie, co na początku daje poczucie dyskomfortu, jednak po pewnym czasie da się przyzwyczaić. Dziwne uczucie jest głównie dla ludzi o podobnej długości włosów co ja- do ramion. Tyle centymetrów syntetyku jest czasami problematyczne, jeżeli chodzi o wykonywanie niektórych czynności. Peruka raczej nie ma skłonności do plątania, a za częste czesanie szybko niszczy włosy. Ja jednak ze swoich jestem baaardzo zadowolona. Przesyłka szła do mnie z USA półtora tygodnia kurierem, dostarczona prosto do drzwi. Ocena ogólna? SUPER


ocena 8,5/10

Obstawiam, że o wiele częściej będziecie mnie w niej widzieć na snapchacie i instagramie. Jestem zakochana w nowym kolorze. Zastanawiam się naprawdę poważnie czy nie rozjaśniać... CO SĄDZICIE?♡

Look:

Peruka UNIWIGS // Bluza H&M // Spódniczka LOLITAKAWAIISHOES // Skarpetki NEW LOOK // Buty SHEIN // Torebka LYDC LONDON // Biżuteria LILOU

Miejsce/Place:

Wzgórze Zamkowe/Castle Hill
Kielce