recent posts

DZIEŃ BEZ MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH

2017/04/01

DZIEŃ BEZ MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH

Ostatnio z własnych doświadczeń, obserwacji, na przykładzie seriali i filmów dostrzegłam największą wadę współczesnych ludzi. Ojj tak, wszyscy może się do tego nie przyznają, niektórzy wiedzą, jednak nic sobie z tym nie robią (często jestem w tej grupie)- media społecznościowe. Potrzeba pokazania wszystkim dookoła jak świetnie się bawimy, gdzie jesteśmy, co jemy, z kimś spędzamy czas, czy co nowego sobie kupiliśmy.

Co śmieszniejsze, właśnie w tym momencie pisząc ten post, zrobiłam sobie przerwę, aby udostępnić na Facebooku nutę, której teraz słucham... I poczułam, że totalnie nie mam już nad tym kontroli, wychodzi to odruchowo. Odruchowo, kiedy dzieje się coś ciekawego wyciągam Snapchata, aby pokazać wszystkim co widzę, kiedy podają mi ładnie jedzenie, wyciągam telefon, aby zrobić fotę na Instagrama, a kiedy mam jakieś "deep thinking" wchodzę i to Tweetuję. Jakby się tak zastanowić, nie mamy już nawet swojej prywatnej przestrzeni, bo nawet moją sypialnię można znaleźć na Instagramie i codziennie na Snapchacie. Nawet jeżeli chciałabym się ukryć przed całym światem, moi "Nearby Friends" na Facebboku będą wiedzieć, gdzie jestem. Totalny brak prywatności. Bez problemu można to nazwać dekadentyzmem XXI wieku.



Wyobraźcie sobie dni bez codziennego budzenia się i sprawdzania nowych snapów, zamiast tego miły poranek z książką i kawą na balkonie, tarasie czy parapecie lub prawdziwe spotkanie w pobliskiej kawiarni na śniadanie, kiedy wszyscy naprawdę się widzimy.
Wyobraźcie sobie popołudnie, kiedy zamiast nagrywać śmieszne snapy sprzed bloku, wybierzecie się ze znajomymi na jakąś ciekawą wycieczkę.
Ewentualnie przypomnijcie sobie jak na ostatniej imprezie byliście tak pijani, że dodawaliście zdjęcia schlanej mordy na Instagrama, a budząc się rano nie mieliście nigdy wcześniej większego kaca moralnego. Chyba, że mam przypomnieć, jak się pokłóciłaś z przyjaciółką, bo ktoś Cię nagrał, jak śmiałaś się z jej ex. Nie chcę nawet wyliczać ilu spin bym uniknęła, gdyby nie media społecznościowe.

Jednak nie myślcie, że uważam media społecznościowe za największe zło na świecie. Wyszłabym wtedy na największą hipokrytkę, jaką świat widział. Dzięki mediom społecznościowym mogę zobaczyć jak normalnie żyje moja ulubiona piosenkarka lub aktorka. Ludzie mają potrzebę dowiadywania się o czyimś życiu jak najwięcej- ludzka ciekawość. Jednak przez to wytwarza się potrzeba pokazywania wszystkim swojego życia.

Jakbym miała spojrzeć na swojego instagrama, stwierdziłabym, że jestem uśmiechniętą dziewczyną, którą każdy lubi, ma dużo przyjaciół, dużo pieniędzy, śmieszną, która nie ma za dużo w głowie. W zasadzie do idealnego życia tylko krok. Pewnie nie wie co to kompleksy, patrzy tylko przez różowe okulary i jest ogromnie pewna siebie. Jednak dla mnie to jedno wielkie kłamstwo.

Moje życie nie jest idealne, na wszystko pracuję sama, największą zabawą jest dla mnie nauka i moje zainteresowania, cieszę się z małych osiągnięć, nie mam swojej najlepszej przyjaciółki, a grono znajomych z którymi się widuję jest naprawdę nieliczne. Jestem pewna siebie, kiedy wiem, że mogę sobie na to pozwolić. Jestem taka jak każdy, od nikogo lepsza, od nikogo gorsza.

Ludzie zaczęli się kierować liczbą followersów na instagramie, jakby był to wyznacznik fajności. Zmienił się diametralnie system wartości, w tym świecie jeżeli nie masz określonej ilości lajków pod profilowym to odpadasz z gry, a największa beka jest, kiedy nie masz chociażby setki. Nie chcę wiedzieć ile bym zmarnowała wspaniałych przyjaźni, jeżeli patrzyłabym przez pryzmat portali społecznościowych. Chociaż sama pamiętam, kiedy za czasów aska chciałam aby mój przyszły chłopak miał fajnego instagrama (ale to kiedy byłam jeszcze młoda i głupia), popełniłabym chyba największy błąd swojego życia.



Zastanawialiście się kiedyś ile marnujecie dnia? Budzicie się rano, sprawdzacie Snapchata, Instagrama, Facebooka, Twittera, Youtube, Messengera i Tumblra, czasem jeszcze zajrzycie na Tindera i w inne aplikacje. Mija godzina, wstajecie, ktoś wysłał snapa, więc sami odeślecie, przy śniadaniu zamiast obejrzeć wiadomości, lub porozmawiać z mamą, obejrzycie jakiś filmik na Youtubie, w szkole nudno, więc przejrzycie Facebooka, po lekcjach Instagram i jakieś parę godzin przewijania Snapów. Nie chcę wiedzieć jak dobre oceny bym miała, gdyby nie media społecznościowe. Potrafię spędzać przed spaniem 5 godzin na robieniu tak naprawdę NICZEGO. Dobija mnie to już za bardzo.

Oczywiście są też profity jeżeli uda nam się trochę wybić, bo kto nie lubi pieniędzy. Taaak, pieniądz rządzi światem i wszyscy jesteśmy tego totalnie świadomi. Jednak trzeba sobie uświadomić, że w pewnym momencie to wszystko się skończy, zacznie się era czegoś zupełnie nowego i nie będzie już tak kolorowo. Zawsze trzeba mieć swój plan awaryjny, trzeba się kształcić, bo kiedy w końcu wyjdziemy z gry, możemy zostać z niczym. Nigdy nie myślałam, że blog będzie  moim sposobem na życie, kształcę się nie tylko ogólnie, ale też w zawodzie, planuję studia i planuję się rozwijać. Nie jestem pewna, czy za rok, za dwa, blogi nadal będą na topie, czy instagrama nie zastąpi inna aplikacja, może ludzie stwierdzą, że jest to dla nich zbędne. W pewnym momencie sama będę musiała zrezygnować z mojej działalności, dla swojego dobra, dla dobra mojej rodziny.

Jakiś czas temu stwierdziłam, że może to moja ostatnia szansa, aby w końcu się od tego wszystkiego odciąć. Książki same się nie przeczytają, dobre oceny w dzienniku same się nie wstawią, filmy same się nie obejrzą i życie samo się nie przeżyje, a wspomnienia z dupy się nie stworzą. Czas zacząć szanować czas. Wyłączyłam powiadomienia, snapy, komentarze czy polubienia nie wyświetlają mi się na ekranie i może brzmi to śmiesznie, ale dzięki temu moje korzystanie ze społeczności spadło o 50%. Poświęcam więcej czasu na moich znajomych, na chwile, które razem spędzamy. Muszę się naprawdę nudzić, aby wejść w folder "Społeczności". Staram się więcej czasu poświęcać ludziom, którym kocham, książkom, rodzinie.

Media społecznościowe są dobre, jednak tylko wtedy, kiedy znamy granice, wiemy co możemy umieszczać, ile czasu możemy na nie poświęcić. Wyłączcie na jeden dzień powiadomienia, zobaczcie ile czasu możecie zyskać i ile czasu zawsze traciliście.

Powodzenia,

xoxo

Ola

PRIMAVERA

2017/03/14

PRIMAVERA









Wiosna już za tydzień, a czuję się, że nawet zimy nie było. Jednak o wiele lepiej się wstaje widząc przepiękne słońce za oknem z myślą, że zaraz wakacje. W tym roku moja oferta obozowa się poszerza i z przyjemnością mogę już Wam oficjalnie powiedzieć, że rezerwacje na obóz ze mną do Chorwacji i Hiszpanii właśnie wystartowały! Jednak jeżeli macie ponad 18 lat, z miłą chęcią mogę Wam zaproponować ofertę "na własną rękę". Razem z moją paczką wybieramy się do Szwecji, mamy dla siebie spory, typowo skandynawski budynek, w którym znajdują się cztery czteroosobowe mieszkania. Więcej informacji znajdziecie na moim Snapchacie "aleksandracedro" oraz pod mailem ocedro@wp.pl. Zainteresowani proszę o szybki kontakt, ponieważ miejsc jest tylko 13!
Poniżej podaję Wam linki do wydarzeń, gdzie znajdziecie więcej informacji na temat
obozu w Hiszpanii: https://www.facebook.com/events/308243856238145/
obozu w Chorwacji: https://www.facebook.com/events/1363697980343429/

Nie mogę się doczekać!
xoxo,
Ola

♡WALENTYNKI NA ZAMKU♡

2017/02/14



Walentynki. Dzień, który dla mnie całe życie był strasznie komercyjny, przesłodzony, jakby ludzie nie mogli sobie pokazywać uczuć tak samo okazale codziennie, nie potrzebowaliby do tego święta. Jednak kto powiedział, że zakochać można się tylko w chłopaku z sąsiedztwa. Każdy z nas kocha na swój sposób, więc dlaczego mamy świętować dzień zakochanych, jakbyśmy nie mogli świętować Dnia Miłości. Zawsze świętowałam ten dzień z przyjaciółkami, przyjaciółmi, znajomymi. I patrząc na to z tej strony... i bardzo dobrze. Kocham moich przyjaciół i daję z siebie tyle ile mogę, aby pokazać im, że ich kocham i mi na nich zależy. Nie ukrywajmy swoich uczuć, mówmy o swoich uczuciach zawsze, kiedy czujemy taką potrzebę. A nawet gdy potrzebujemy do tego święta- niech więc będzie. Czasem lepiej wszystko zaryzykować, bo możemy coś zyskać. Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że nie zrobiło się nic.

Miłego Dnia Zakochanych (ja lecę świętować Dzień Miłości!) 

xoxo,
Ola

PORANKI

2017/02/10



We were staying in Paris
To get away from your parents
And I thought "Wow, if I could take this in a shot right now
I don't think that we could work this out"

Out on the terrace
I don't know if it's fair but I thought "How could I let you fall by yourself
While I'm wasted with someone else"

-The Chainsmokers - Paris

LEKCJE Z 2016

2017/01/09

LEKCJE Z 2016

Nie wiem jak wy, ale ja cieszę się, że 2016 dobiegł już końca. Chociaż krążąc po mediach społecznościowych i słuchając moich znajomych, mogę śmiało przyznać, że nie jestem jedyną osobą, która się tym końcem cieszy. Ten rok był dla mnie dość trudny, zaczynając od problemów z ludźmi, przez podejmowanie trudnych decyzji, kończąc na odkrywaniu siebie. Ogółem nie uważam, że zmarnowałam ten rok, ponieważ lekcje, jakie mi życie dało ogromnie mi się przydadzą (,,nigdy porażka, zawsze lekcja") i będę się starać zawsze na nie patrzeć.

Przyznam się, że nie miałam wcześniej bardziej stresującego roku. Przynajmniej sobie nie przypominam. Prawo jazdy, problemy egzystencjalne, z przyjaciółmi, oczekiwania, zawody. Nagle najbliżsi ludzie, stają się tymi najdalszymi, a najdalsi- najbliższymi. Brałam dużo tabletek na uspokojenie, które często nawet nie pomagały, a ja bałam się o swoje zdrowie. Chociaż do tej pory awaryjnie mam parę na zapas w portfelu. Każdy się śmiał, że przez to schudnę tak, że będę robiła za wieszak na ubrania, myślałam, że chociaż taki plus tego będzie, ale nie- przytyłam 8kg, paradoks i śmiech na sali. Teraz patrząc wstecz, żałuję, że się tak wszystkim przejmowałam. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy zadawałam sobie pytanie "Czy było warto?". Zawsze odpowiedzą na to pytanie było "Nie". Niepotrzebnie wylane łzy, niepotrzebnie niszczyłam sobie zdrowie. Czasem lepiej jest odpuścić. Jeżeli jesteśmy dobrymi ludźmi, dobro zawsze przejdzie na naszą stronę.

Największym minusem jest stracony czas. Chociaż cały czas zastanawiam się, czy słowo ,,stracony" jest tutaj odpowiednie. Z jednej strony uświadamiam sobie ile mogłam zrobić fajnych rzeczy, innych, gdybym spędziła go inaczej, nie marnując czasu na zbędnych ludzi, zbędne rzeczy i godziny patrzenia się w sufit i rozmyślaniu nad tym. Z drugiej patrzę na to ile dzięki temu się nauczyłam. Każde przeżycie, nowa sytuacja jest dla nas wspaniałą lekcją. Nie można nazwać nauki stratą czasu, zawsze kiedy dowiadujemy się czegoś nowego, jest to brylancik wpadający do naszej głowy. Nic nie da nam takich lekcji, jak życie.



2016 był dla mnie rokiem w którym dużo mówiłam, a mało robiłam. Do tej pory w każdym zeszycie znajduję z tyłu kolejne zapiski, projekty, pomysły czy nawet wynalazki. Może dwa moje pomysły się ziściły. Mam ten problem, że kiedy już wpadnę na jakiś pomysł, chciałabym go jak najszybciej zrealizować, siedzę nad każdym, potem zapominam, zajmuję się czymś innym i skaczę od jednego do drugiego, może pod koniec kolejnego miesiąca zajrzę, do tego nad którym pracowałam tydzień temu, bo teraz zajmuję się czymś innym. Kończy się zawsze tak samo- że do końca niczego nie robię. Ustaliłam, że w 2017 roku nie będę popełniała tych błędów. Teraz już wiem, że jeżeli coś zaczynam, jedną konkretną rzecz muszę się nią zająć od początku do końca i cisnąć, aż do skutku. Jeżeli zajmujemy się za dużą liczbą rzeczy, robimy sobie niepotrzebny bałagan i zaczynamy się gubić. To tak jak z bałaganem w pokoju. Położysz na komodzie kanapkę, potem zapomnisz, albo myślisz, że zajmiesz się tym jutro, obok niej jutro ląduje jabłko, potem położysz na to ścierę, albo zrzucisz, w ciągu 3 dni, nie wiesz gdzie to jest, twój pokój zamienia się w kompletny syf. A jak już widzisz, że się nie da przejść, zaczynasz sprzątać i to co zostało jest już na tyle bezużyteczne, że wyrzucasz to do kosza.

Może teraz coś, co naprawdę kocham oooo tak...

Podróże. Podróże kształcą. I chyba nie muszę o tym tak długo pisać, chociaż każdy wie, że mogłabym o tym pisać i opowiadać godzinami. Tyle ile nauczyłam się dzięki podróżom, nie nauczyłam się w szkole z podręcznika. I nie chodzi mi już o to, ile dzieł sztuki zobaczyłam w Petersburgu, ile odwiedziłam muzeów, kościołów, z iloma przewodnikami nie rozmawiałam. Chodzi o zwykłe życie, poznawanie różnych kultur, ludzi, języków, zdobywanie doświadczeń. Uwielbiam poznawać nowych ludzi. Uczyć się od nich, nikt Ci tak nie pokaże cudzej kultury, żaden film, żaden podręcznik... no chyba, że chcesz jedynie się dowiedzieć w jakim roku powstał Teatr Maryjski, ale to każdy głupi potrafi. Mnie zawsze interesowały te mniej turystyczne miejsca, kawiarnie, place, budowle, które mają swoją tajemniczą przeszłość. Poznawanie tamtejszych ludzi, legend, plotek, historii. Życie typowego tamtejszego. I ile się nie nasłuchałam stereotypów o ludziach, że Ruscy to są tacy, że Ukraińcy to tacy, a Włosi to jeszcze inni. Spotykając się z ludźmi, rozmawiając z nimi, nigdy w życiu nie połączyłabym znanych mi stereotypów z poznanymi mi ludźmi. Chyba, że może po prostu nie spotkałam typowego Kowalskiego...

Jednak nikt tak nie trzyma przy ziemi jak wiara w siebie, w swoje możliwości. Trzymanie się swoich ideałów, zasad, ludzi, którzy Cię nigdy nie zawiedli i na których można polegać. Być zawsze z rodziną, nieważne czy tą genetyczną, czy bandą z podwórka. Rodzina to nie tylko więzi DNA, ale to ogrom uczuć, powiązań- ważnych. Czasem więzy krwi nie wystarczają. Olać resztę ludzi, którzy nie mają o nas pojęcia, nie mają żadnego wpływu na naszą przyszłość i na nasze życie. Niektórzy czasem nie są warci abyśmy zamienili z nimi słowo. Są ludzie, którzy zawsze będą chcieli uprzykrzać życie innym aby pokazać się w towarzystwie, zapunktować u kumpli, kiedy powiedzą coś głupiego, byleby otrzymać czyjąś aprobatę. Ludzie zakompleksieni, mający masę swoich problemów na głowie, lub po prostu znudzeni życiem. Zazdrość, zawiść, coś czego oni nie mogą dosięgnąć, albo Ci, którym czegoś brakuje. Zauważyłam, że ludzie często nie lubią innych ludzi, którzy są pewni siebie, mają wszystko w dupie i dążą tylko swoją ścieżką. Z miłą chęcią o tym poczytam, jeżeli podrzucicie mi jakąś książkę. Dla mnie jest to nie do ogarnięcia. Jak można tak bardzo interesować się czyimś życiem i jak może czyjś smutek sprawiać przyjemność, szczególnie, kiedy nic nikomu nie zrobimy.

Po prostu róbmy w życiu swoje, nie zwracając uwagi na innych ludzi. To my rządzimy swoim życiem. Korzystajmy więc z niego ile tylko wlezie, róbmy głupoty, popełniajmy błędy, zbierajmy doświadczenie, przepierdalajmy pieniądze i wystawiajmy głowę z pociągu tylko po to, aby popatrzeć na domy i ludzi wokół torów. Walczmy o nasze.



2016 był rokiem, przez którego nie mogę zliczyć siniaków na dupsku. Pokopał mnie tak, że gdyby tylko miał twarz, to byśmy sobie inaczej porozmawiali. Powinien sobie szukać prawnika.

Jednak uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Ale dzięki temu wkraczam w 2017 rok z metalowym zadkiem, wieloma zapiskami w dzienniku, które od razu po przeczytaniu dają mi motywację i nakazują się nie poddawać i iść dalej. Tamten rok był rokiem dla mnie. Abym się z niego uczyła ile tylko mogę. Z pewnością zauważyliście moją zaniżoną aktywność na mediach społecznościowych, blogu, wszędzie. Musiałam poświecić czas sobie. I z dnia na dzień czuję się mądrzejsza, zdobywam wiedzę, którą nigdy nie myślałam, że się zainteresuję, uświadamiam sobie z dnia na dzień coraz więcej rzeczy. Jakby nie patrzeć na wszystkie minusy w ciągu całego 2016 roku, wyciągnęłam z niego o wiele więcej plusów. Zobaczyłam kto jest uczestnikiem w moim życiu, a kto tylko obserwatorem, kto podkładał mi kłody, a kto je zabierał. Dziękuję wszystkim, dzięki którym ten rok dał mi tyle ile tylko mogłam zgarnąć dla siebie, którzy pomogli mi zrozumieć kim jestem i czego potrzebuję. Dziękuję tym, którzy zawsze byli przy mnie. Nie zapomnę tego co dla mnie zrobiliście nigdy.

Mam nadzieję, że niektóre moje posty o akceptacji siebie, motywacyjne Wam pomogły i chociaż tutaj nie zmarnowałam tego czasu. Jestem z Wami szczera, chcę jak najwięcej dać od siebie. I chociaż wiem, że moja liczba czytelników znacznie spadła, mój blog nie cieszy się taką popularnością jak kiedyś, czuję się spełniona pisząc tutaj. Od jakiegoś czasu się nawet zastanawiałam, czy może nie napisać książki? Może się to wydawać głupie, ale im więcej piszę tym bardziej czuję, że chciałabym pokazać światu prawdziwą mnie. To co siedzi głęboko, głęboko i nie każdy ma do tego dostęp. Wszystkie moje doświadczenia z tego roku pokazały mi, pokazałam samej sobie, że jestem wartościową osobą. Nie jestem tylko ładnie wyglądającą osobą wstawiającą foteczki na instagrama, ale umiem myśleć, trzymam się swoich zasad i z czasem jestem coraz silniejsza.
Życzę każdemu, aby poczuł się dobrym człowiekiem. Jeżeli sami nie zaakceptujemy siebie, to dlaczego ktoś inny ma nas zaakceptować?

XOXO,

Ola


WINTER'S TIME

2016/12/18

WINTER'S TIME




Muszę Wam powiedzieć, że jestem bardzo ucieszona pozytywnym odzewem na zimowe posty. Przypomniałam sobie dzisiaj, że dawno nie pisałam takiej typowej karki z pamiętnika na moim blogu. Mogłam dzisiaj nagrać vloga, ale myślałam, że będzie to kolejny nudny dzień z rzędu. Teraz trochę żałuję, były niezłe jaja. Pojechałam dzisiaj z moją siostrą na nasz Kielecki Telegraf jak co roku na zimę. Teraz zainspirowana pracami Sam Elkinsa pojechałam w celu narobienia paru zdjęć. Uwielbiam lasy, mają swój tajemniczy klimat, a szczególnie pięknie się prezentują w zimie. Wszystko białe, przykryte puchem, tak jakby czekało na nadejście lata, aby wyjść z zimowego snu. Uwielbiam robić zdjęcia z Wiktorią. Można śmiało powiedzieć, że twórczość mamy w genach. Tak samo patrzymy na kadry, chociaż częste obiekty, które przykuwają naszą uwagę się różnią. Jednak kiedy ja mam wizję, obydwie doskonale rozumiemy o co nam chodzi. Nikt mnie nigdy bardziej nie rozumiał w tej kwestii bardziej niż moja własna siostra. Przy wchodzeniu na tą pozornie małą górkę, prawie z niej się nie raz sturlałyśmy, miałyśmy niezły "fun" przy tym. Wszystko możecie zobaczyć na moim snapchacie oraz instastory @aleksandracedro :) Zapewniam, że się nie zanudzicie. Są tu może pasjonaci zimowych fotografii? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!












12 DNI DO ŚWIĄT!

2016/12/12

12 DNI DO ŚWIĄT!

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, a z nim, śmiało można powiedzieć, że idą święta. W mojej naturze nie leży ich obchodzenie, ponieważ ludzie, którzy są ze mną już dłużej, wiedzą, że jestem niewierząca. Jednak ogromnie lubię ten przedświąteczny, przytulny klimat. Kiedy idzie się ulicą, a drzewa są pięknie przystrojone, stoją duże zielone choinki ozdobione w przeróżnego koloru bombki. Może i wkurzają mnie typowe piosenki świąteczne w galeriach handlowych, jednak kocham ten moment, kiedy puszczę sobie mało popularne piosenki na święta i siądę w domu z herbatką i książką.
W tym roku postanowiłam zrobić coś, czego jeszcze dotąd nie robiłam, a dokładniej- zaczęłam nagrywać vlogmasy! Ogromnie mnie tu zainspirowała Eva Gutkowski, która ogólnie jest moją ulubioną blogerką, vlogerką. Jej osobowość zawsze daje mi skrzydeł i ogromnie motywuje.



Ale jak już chwalę, to mogę jeszcze ponarzekać. Kiedy oglądam zagraniczne vlogmasy, zawsze widzę coś nowego i ciekawego. Patrząc na tych wszystkich ludzi zastanawiam się, kurcze, dlaczego ja nie mam tak pięknego, idealnego życia. Chociaż wszyscy wiemy, że życie każdego, nie jest idealne w 100%. U mnie niestety króluje cały czas szkoła i ogromne zmęczenie. Najgorzej jest, kiedy w poniedziałki mam lekcje do 17 i ni cholery nie idzie zrobić czegoś ciekawego. Najbardziej denerwuje mnie pogoda, ponieważ nie lubię zimy ogromnie, która wpływa na zdjęcia. Co roku zmagam się z szumami na zdjęciach, ponieważ nigdy nie mam wystarczająco dużo czasu na ich zrobienie. Mam nadzieję, że uda mi się szybko odwalić gdzieś na Hawaje, gdzie słońce nie świeci tylko do 15:30...


INSTATOREBKA- CLICK





XOXO,
Aleksandra

MY FALL MORNING ROUTINE

2016/12/06

MY FALL MORNING ROUTINE

Mam nadzieję, że filmik się podoba i będzie ich coraz więcej!
Bluzka- KLIK 

ONE PIECE

2016/11/30

ONE PIECE













Sukienka ONE PIECE // Chooker YOONIS // Buty VAGABOND