recent posts

♡WALENTYNKI NA ZAMKU♡

2017/02/14



Walentynki. Dzień, który dla mnie całe życie był strasznie komercyjny, przesłodzony, jakby ludzie nie mogli sobie pokazywać uczuć tak samo okazale codziennie, nie potrzebowaliby do tego święta. Jednak kto powiedział, że zakochać można się tylko w chłopaku z sąsiedztwa. Każdy z nas kocha na swój sposób, więc dlaczego mamy świętować dzień zakochanych, jakbyśmy nie mogli świętować Dnia Miłości. Zawsze świętowałam ten dzień z przyjaciółkami, przyjaciółmi, znajomymi. I patrząc na to z tej strony... i bardzo dobrze. Kocham moich przyjaciół i daję z siebie tyle ile mogę, aby pokazać im, że ich kocham i mi na nich zależy. Nie ukrywajmy swoich uczuć, mówmy o swoich uczuciach zawsze, kiedy czujemy taką potrzebę. A nawet gdy potrzebujemy do tego święta- niech więc będzie. Czasem lepiej wszystko zaryzykować, bo możemy coś zyskać. Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że nie zrobiło się nic.

Miłego Dnia Zakochanych (ja lecę świętować Dzień Miłości♡!) 

xoxo,
Ola♡

PORANKI

2017/02/10



We were staying in Paris
To get away from your parents
And I thought "Wow, if I could take this in a shot right now
I don't think that we could work this out"

Out on the terrace
I don't know if it's fair but I thought "How could I let you fall by yourself
While I'm wasted with someone else"

-The Chainsmokers - Paris

LEKCJE Z 2016

2017/01/09

LEKCJE Z 2016

Nie wiem jak wy, ale ja cieszę się, że 2016 dobiegł już końca. Chociaż krążąc po mediach społecznościowych i słuchając moich znajomych, mogę śmiało przyznać, że nie jestem jedyną osobą, która się tym końcem cieszy. Ten rok był dla mnie dość trudny, zaczynając od problemów z ludźmi, przez podejmowanie trudnych decyzji, kończąc na odkrywaniu siebie. Ogółem nie uważam, że zmarnowałam ten rok, ponieważ lekcje, jakie mi życie dało ogromnie mi się przydadzą (,,nigdy porażka, zawsze lekcja") i będę się starać zawsze na nie patrzeć.

Przyznam się, że nie miałam wcześniej bardziej stresującego roku. Przynajmniej sobie nie przypominam. Prawo jazdy, problemy egzystencjalne, z przyjaciółmi, oczekiwania, zawody. Nagle najbliżsi ludzie, stają się tymi najdalszymi, a najdalsi- najbliższymi. Brałam dużo tabletek na uspokojenie, które często nawet nie pomagały, a ja bałam się o swoje zdrowie. Chociaż do tej pory awaryjnie mam parę na zapas w portfelu. Każdy się śmiał, że przez to schudnę tak, że będę robiła za wieszak na ubrania, myślałam, że chociaż taki plus tego będzie, ale nie- przytyłam 8kg, paradoks i śmiech na sali. Teraz patrząc wstecz, żałuję, że się tak wszystkim przejmowałam. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy zadawałam sobie pytanie "Czy było warto?". Zawsze odpowiedzą na to pytanie było "Nie". Niepotrzebnie wylane łzy, niepotrzebnie niszczyłam sobie zdrowie. Czasem lepiej jest odpuścić. Jeżeli jesteśmy dobrymi ludźmi, dobro zawsze przejdzie na naszą stronę.

Największym minusem jest stracony czas. Chociaż cały czas zastanawiam się, czy słowo ,,stracony" jest tutaj odpowiednie. Z jednej strony uświadamiam sobie ile mogłam zrobić fajnych rzeczy, innych, gdybym spędziła go inaczej, nie marnując czasu na zbędnych ludzi, zbędne rzeczy i godziny patrzenia się w sufit i rozmyślaniu nad tym. Z drugiej patrzę na to ile dzięki temu się nauczyłam. Każde przeżycie, nowa sytuacja jest dla nas wspaniałą lekcją. Nie można nazwać nauki stratą czasu, zawsze kiedy dowiadujemy się czegoś nowego, jest to brylancik wpadający do naszej głowy. Nic nie da nam takich lekcji, jak życie.



2016 był dla mnie rokiem w którym dużo mówiłam, a mało robiłam. Do tej pory w każdym zeszycie znajduję z tyłu kolejne zapiski, projekty, pomysły czy nawet wynalazki. Może dwa moje pomysły się ziściły. Mam ten problem, że kiedy już wpadnę na jakiś pomysł, chciałabym go jak najszybciej zrealizować, siedzę nad każdym, potem zapominam, zajmuję się czymś innym i skaczę od jednego do drugiego, może pod koniec kolejnego miesiąca zajrzę, do tego nad którym pracowałam tydzień temu, bo teraz zajmuję się czymś innym. Kończy się zawsze tak samo- że do końca niczego nie robię. Ustaliłam, że w 2017 roku nie będę popełniała tych błędów. Teraz już wiem, że jeżeli coś zaczynam, jedną konkretną rzecz muszę się nią zająć od początku do końca i cisnąć, aż do skutku. Jeżeli zajmujemy się za dużą liczbą rzeczy, robimy sobie niepotrzebny bałagan i zaczynamy się gubić. To tak jak z bałaganem w pokoju. Położysz na komodzie kanapkę, potem zapomnisz, albo myślisz, że zajmiesz się tym jutro, obok niej jutro ląduje jabłko, potem położysz na to ścierę, albo zrzucisz, w ciągu 3 dni, nie wiesz gdzie to jest, twój pokój zamienia się w kompletny syf. A jak już widzisz, że się nie da przejść, zaczynasz sprzątać i to co zostało jest już na tyle bezużyteczne, że wyrzucasz to do kosza.

Może teraz coś, co naprawdę kocham oooo tak...

Podróże. Podróże kształcą. I chyba nie muszę o tym tak długo pisać, chociaż każdy wie, że mogłabym o tym pisać i opowiadać godzinami. Tyle ile nauczyłam się dzięki podróżom, nie nauczyłam się w szkole z podręcznika. I nie chodzi mi już o to, ile dzieł sztuki zobaczyłam w Petersburgu, ile odwiedziłam muzeów, kościołów, z iloma przewodnikami nie rozmawiałam. Chodzi o zwykłe życie, poznawanie różnych kultur, ludzi, języków, zdobywanie doświadczeń. Uwielbiam poznawać nowych ludzi. Uczyć się od nich, nikt Ci tak nie pokaże cudzej kultury, żaden film, żaden podręcznik... no chyba, że chcesz jedynie się dowiedzieć w jakim roku powstał Teatr Maryjski, ale to każdy głupi potrafi. Mnie zawsze interesowały te mniej turystyczne miejsca, kawiarnie, place, budowle, które mają swoją tajemniczą przeszłość. Poznawanie tamtejszych ludzi, legend, plotek, historii. Życie typowego tamtejszego. I ile się nie nasłuchałam stereotypów o ludziach, że Ruscy to są tacy, że Ukraińcy to tacy, a Włosi to jeszcze inni. Spotykając się z ludźmi, rozmawiając z nimi, nigdy w życiu nie połączyłabym znanych mi stereotypów z poznanymi mi ludźmi. Chyba, że może po prostu nie spotkałam typowego Kowalskiego...

Jednak nikt tak nie trzyma przy ziemi jak wiara w siebie, w swoje możliwości. Trzymanie się swoich ideałów, zasad, ludzi, którzy Cię nigdy nie zawiedli i na których można polegać. Być zawsze z rodziną, nieważne czy tą genetyczną, czy bandą z podwórka. Rodzina to nie tylko więzi DNA, ale to ogrom uczuć, powiązań- ważnych. Czasem więzy krwi nie wystarczają. Olać resztę ludzi, którzy nie mają o nas pojęcia, nie mają żadnego wpływu na naszą przyszłość i na nasze życie. Niektórzy czasem nie są warci abyśmy zamienili z nimi słowo. Są ludzie, którzy zawsze będą chcieli uprzykrzać życie innym aby pokazać się w towarzystwie, zapunktować u kumpli, kiedy powiedzą coś głupiego, byleby otrzymać czyjąś aprobatę. Ludzie zakompleksieni, mający masę swoich problemów na głowie, lub po prostu znudzeni życiem. Zazdrość, zawiść, coś czego oni nie mogą dosięgnąć, albo Ci, którym czegoś brakuje. Zauważyłam, że ludzie często nie lubią innych ludzi, którzy są pewni siebie, mają wszystko w dupie i dążą tylko swoją ścieżką. Z miłą chęcią o tym poczytam, jeżeli podrzucicie mi jakąś książkę. Dla mnie jest to nie do ogarnięcia. Jak można tak bardzo interesować się czyimś życiem i jak może czyjś smutek sprawiać przyjemność, szczególnie, kiedy nic nikomu nie zrobimy.

Po prostu róbmy w życiu swoje, nie zwracając uwagi na innych ludzi. To my rządzimy swoim życiem. Korzystajmy więc z niego ile tylko wlezie, róbmy głupoty, popełniajmy błędy, zbierajmy doświadczenie, przepierdalajmy pieniądze i wystawiajmy głowę z pociągu tylko po to, aby popatrzeć na domy i ludzi wokół torów. Walczmy o nasze.



2016 był rokiem, przez którego nie mogę zliczyć siniaków na dupsku. Pokopał mnie tak, że gdyby tylko miał twarz, to byśmy sobie inaczej porozmawiali. Powinien sobie szukać prawnika.

Jednak uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Ale dzięki temu wkraczam w 2017 rok z metalowym zadkiem, wieloma zapiskami w dzienniku, które od razu po przeczytaniu dają mi motywację i nakazują się nie poddawać i iść dalej. Tamten rok był rokiem dla mnie. Abym się z niego uczyła ile tylko mogę. Z pewnością zauważyliście moją zaniżoną aktywność na mediach społecznościowych, blogu, wszędzie. Musiałam poświecić czas sobie. I z dnia na dzień czuję się mądrzejsza, zdobywam wiedzę, którą nigdy nie myślałam, że się zainteresuję, uświadamiam sobie z dnia na dzień coraz więcej rzeczy. Jakby nie patrzeć na wszystkie minusy w ciągu całego 2016 roku, wyciągnęłam z niego o wiele więcej plusów. Zobaczyłam kto jest uczestnikiem w moim życiu, a kto tylko obserwatorem, kto podkładał mi kłody, a kto je zabierał. Dziękuję wszystkim, dzięki którym ten rok dał mi tyle ile tylko mogłam zgarnąć dla siebie, którzy pomogli mi zrozumieć kim jestem i czego potrzebuję. Dziękuję tym, którzy zawsze byli przy mnie. Nie zapomnę tego co dla mnie zrobiliście nigdy.

Mam nadzieję, że niektóre moje posty o akceptacji siebie, motywacyjne Wam pomogły i chociaż tutaj nie zmarnowałam tego czasu. Jestem z Wami szczera, chcę jak najwięcej dać od siebie. I chociaż wiem, że moja liczba czytelników znacznie spadła, mój blog nie cieszy się taką popularnością jak kiedyś, czuję się spełniona pisząc tutaj. Od jakiegoś czasu się nawet zastanawiałam, czy może nie napisać książki? Może się to wydawać głupie, ale im więcej piszę tym bardziej czuję, że chciałabym pokazać światu prawdziwą mnie. To co siedzi głęboko, głęboko i nie każdy ma do tego dostęp. Wszystkie moje doświadczenia z tego roku pokazały mi, pokazałam samej sobie, że jestem wartościową osobą. Nie jestem tylko ładnie wyglądającą osobą wstawiającą foteczki na instagrama, ale umiem myśleć, trzymam się swoich zasad i z czasem jestem coraz silniejsza.
Życzę każdemu, aby poczuł się dobrym człowiekiem. Jeżeli sami nie zaakceptujemy siebie, to dlaczego ktoś inny ma nas zaakceptować?

XOXO,

Ola


WINTER'S TIME

2016/12/18

WINTER'S TIME




Muszę Wam powiedzieć, że jestem bardzo ucieszona pozytywnym odzewem na zimowe posty. Przypomniałam sobie dzisiaj, że dawno nie pisałam takiej typowej karki z pamiętnika na moim blogu. Mogłam dzisiaj nagrać vloga, ale myślałam, że będzie to kolejny nudny dzień z rzędu. Teraz trochę żałuję, były niezłe jaja. Pojechałam dzisiaj z moją siostrą na nasz Kielecki Telegraf jak co roku na zimę. Teraz zainspirowana pracami Sam Elkinsa pojechałam w celu narobienia paru zdjęć. Uwielbiam lasy, mają swój tajemniczy klimat, a szczególnie pięknie się prezentują w zimie. Wszystko białe, przykryte puchem, tak jakby czekało na nadejście lata, aby wyjść z zimowego snu. Uwielbiam robić zdjęcia z Wiktorią. Można śmiało powiedzieć, że twórczość mamy w genach. Tak samo patrzymy na kadry, chociaż częste obiekty, które przykuwają naszą uwagę się różnią. Jednak kiedy ja mam wizję, obydwie doskonale rozumiemy o co nam chodzi. Nikt mnie nigdy bardziej nie rozumiał w tej kwestii bardziej niż moja własna siostra. Przy wchodzeniu na tą pozornie małą górkę, prawie z niej się nie raz sturlałyśmy, miałyśmy niezły "fun" przy tym. Wszystko możecie zobaczyć na moim snapchacie oraz instastory @aleksandracedro :) Zapewniam, że się nie zanudzicie. Są tu może pasjonaci zimowych fotografii? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!












12 DNI DO ŚWIĄT!

2016/12/12

12 DNI DO ŚWIĄT!

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, a z nim, śmiało można powiedzieć, że idą święta. W mojej naturze nie leży ich obchodzenie, ponieważ ludzie, którzy są ze mną już dłużej, wiedzą, że jestem niewierząca. Jednak ogromnie lubię ten przedświąteczny, przytulny klimat. Kiedy idzie się ulicą, a drzewa są pięknie przystrojone, stoją duże zielone choinki ozdobione w przeróżnego koloru bombki. Może i wkurzają mnie typowe piosenki świąteczne w galeriach handlowych, jednak kocham ten moment, kiedy puszczę sobie mało popularne piosenki na święta i siądę w domu z herbatką i książką.
W tym roku postanowiłam zrobić coś, czego jeszcze dotąd nie robiłam, a dokładniej- zaczęłam nagrywać vlogmasy! Ogromnie mnie tu zainspirowała Eva Gutkowski, która ogólnie jest moją ulubioną blogerką, vlogerką. Jej osobowość zawsze daje mi skrzydeł i ogromnie motywuje.



Ale jak już chwalę, to mogę jeszcze ponarzekać. Kiedy oglądam zagraniczne vlogmasy, zawsze widzę coś nowego i ciekawego. Patrząc na tych wszystkich ludzi zastanawiam się, kurcze, dlaczego ja nie mam tak pięknego, idealnego życia. Chociaż wszyscy wiemy, że życie każdego, nie jest idealne w 100%. U mnie niestety króluje cały czas szkoła i ogromne zmęczenie. Najgorzej jest, kiedy w poniedziałki mam lekcje do 17 i ni cholery nie idzie zrobić czegoś ciekawego. Najbardziej denerwuje mnie pogoda, ponieważ nie lubię zimy ogromnie, która wpływa na zdjęcia. Co roku zmagam się z szumami na zdjęciach, ponieważ nigdy nie mam wystarczająco dużo czasu na ich zrobienie. Mam nadzieję, że uda mi się szybko odwalić gdzieś na Hawaje, gdzie słońce nie świeci tylko do 15:30...


INSTATOREBKA- CLICK





XOXO,
Aleksandra

MY FALL MORNING ROUTINE

2016/12/06

MY FALL MORNING ROUTINE

Mam nadzieję, że filmik się podoba i będzie ich coraz więcej!
Bluzka- KLIK 

ONE PIECE

2016/11/30

ONE PIECE













Sukienka ONE PIECE // Chooker YOONIS // Buty VAGABOND

MAKIJAŻ NA JESIEŃ // SZPACHLA SZPACHLA I JESZCZE RAZ SZPACHLA

2016/11/22

MAKIJAŻ NA JESIEŃ // SZPACHLA SZPACHLA I JESZCZE RAZ SZPACHLA


Mam nadzieję, że cieszycie się, że zaczęłam coraz więcej wrzucać na mój kanał na Youtube. Uwielbiam pisać i napewno nigdy się nie rozstanę z tym, co tworzę tutaj. Jeżeli kiedyś zbiorę większą sumę, marzę, aby otworzyć stronę internetową, która będzie taka, jak sobie wymyśliłam w każdym calu. Chciałabym mieć w końcu taką stronę, która będzie mi pozwalała na o wiele więcej rzeczy, będzie panował ład i porządek. Teraz, aby kogoś śledzić trzeba zaglądać na media społecznościowe każde po kolei, co zajmuje o wiele więcej czasu. Mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej zrobić stronę, która będzie godziła każdą z tych rzeczy.
Wracając jednak do tematu, co sądzicie o nowym fimiku? Ps. wiem, że moje włosy momentami świecą na zielono ;) Po raz drugi raz w życiu robiłam narrację do filmiku, także będę wdzięczna za wyrażenie zdania na ten temat, miło widziane są komentarze z poradami, co robić, aby było lepiej.
Filmik jest dla Was, mam nadzieję, że w końcu w mojej skrzynce na wiadomości będzie mniej pytań o podkład, jakiego używam. Polecam również True Much z Loreala oraz Maybelline Dream Velvet.

Bluzka, którą mam w filmiku - KLIK

Do zobaczenia już niedługo,

Ola

POŁĄCZYĆ COŚ WARTOŚCIOWEGO Z MODĄ

2016/11/13

POŁĄCZYĆ COŚ WARTOŚCIOWEGO Z MODĄ

Jak chodzę i żyję nigdy nie sądziłam, że do napisania postu zainspiruje mnie Anonim... przenigdy. Komentarz wziął się z mojego postu (w skrócie) w którym pisałam, że chciałabym, aby mój blog w końcu zaczął pokazywać coś wartościowego, jednak nie chcę rezygnować z postów modowych, ponieważ dobrze się czuję w tym fachu i przede wszystkim lubię to robić.
Po pierwsze, jak mnie irytuje to, kiedy ktoś uważa modę za nieznaczące gówno. Bo co z tego, że w 2015 roku rynek odzieżowy wart był ponad 7 mld euro. Moda jest dla mnie czymś, co pozwala mi często wyrazić siebie. To jak się ubieramy często świadczy o nas samych i wiele za nas mówi. Często przez to jak się ubieramy możemy się domyślać do jakiej grupy społecznej należymy. Jeżeli idziesz ulicą i widzisz dziewczynę z irokezem, glanach i skórzanej kurtce z ćwiekami od razu możesz się domyślać, że jest punkiem. Za to mężczyzna idący za nią z teczką i w garniturze z pewnością śpieszy się na spotkanie biznesowe. Po ubiorze z pewnością też dostrzeżesz człowieka bardziej zamożnego i tego z niższej klasy majątkowej. 
Zależy do tego jak patrzymy na pojęcie "moda". Jeżeli chcemy mówić o tym, aby kierować się głównie trendami, w które jednak trudno nie wejść, skoro kupujemy ubrania w sieciówkach, sama uważam za głupotę. Moim zdaniem moda jest fajna wtedy, kiedy możemy się nią bawić. Kiedy nie kierujemy się tylko trendami, ale dzięki temu jak się ubieramy, możemy pokazać kawałek siebie. Jeżeli ubieram się oryginalnie, jeżeli ubieram się na swój sposób, pokazuję, że jestem odważa i indywidualna. Nie boję się ubierać tak jak mi się podoba, nie chcę być więziona w klatce, przez ludzi, przez to co mówią i jak mnie osądzają. Dzięki temu, że prowadzę bloga, że publikuję tutaj różniaste stylizacje, każda jest inna od drugiej, nabieram odwagi, nie boję się pokazywać siebie. 
Jakby nie patrzeć, jest też jednym z rodzai porozumiewania się. Jeżeli ubieram się na czarno, grubo, noszę ostrą biżuterię, chcę zasygnalizować, że nie jestem zainteresowana rozmową z Tobą. Jak mężczyzna widzi kobietę w klubie, w krótkiej sukni z rozcięciem na nodze, wyraźnie chce poinformować, że dzisiaj chce pokazać swoją odwagę i zmysłowość, chcąc nie chcąc, zachęcając przy tym facetów.
Moda i styl, posiada jednak swoje "drugie dno". Pomaga nam wyrazić siebie. Dlatego też uważam, że powyższy komentarz można wydrukować i użyć zamiast papieru toaletowego.

XOXO,

Ola 


PODJĘŁAM WALKĘ Z TRĄDZIKIEM! No make-up video

2016/11/11

PODJĘŁAM WALKĘ Z TRĄDZIKIEM! No make-up video